Reklama

Reklama

Filipiak: Nadzieja umiera ostatnia

W czasie sobotniego meczu Cracovii z Górnikiem Zabrze (0:0) jak zwykle na loży honorowej zasiadł prezes "Pasów", prof. Janusz Filipiak, który niezwykle emocjonował się spotkaniem.

W czasie sobotniego meczu Cracovii z Górnikiem Zabrze (0:0) jak zwykle na loży honorowej zasiadł prezes "Pasów", prof. Janusz Filipiak, który niezwykle emocjonował się spotkaniem.

- Nie ukrywam, że na pewno się denerwowałem. Szczególnie dlatego, że znowu mieliśmy pełny stadion. Widziałem, że na stadion przyszli bardzo fajni, młodzi ludzie. Dla tych kibiców chcielibyśmy robić takie widowiska. To mnie bardzo dopinguje do tego, żeby ten klub dalej sponsorować - zapewnił Filipiak. - Chciałoby się wygrać, ale remis dalej daje nam marzenia. Jak to się mówi, nadzieja umiera ostatnia, więc ją mamy. Zawodnicy powalczą z Lechem. Pamiętam dobrze, że Lechem w Poznaniu udawałoby nam się przecież wygrywać - mówi prezes przywołując mecze z 2004 i 2006 roku, w których "Pasy" ograły "Kolejorza" odpowiednio 2:0 i 4:3.

Reklama

Pomimo dobrych wspomnieć ze stolicy Wielkopolski bezbramkowy remis z Górnikiem nie może zadowalać Cracovii, ponieważ mimo wydostania się ze strefy spadkowej jej szansę na utrzymanie w Ekstraklasie w dalszym ciągu są małe.

- Nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Cóż można powiedzieć? W tej chwili jest kilka zespołów, które mają po 29 punktów i wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce. Polonia Warszawa będzie walczyć z Górnikiem Zabrze o puchary i tak dalej. Proszę się nie śmiać z tego co powiem: Wychodzę z założenia, że piłkarze wszystkich drużyn grają do końca jak najlepiej... Tak powinno być. Dzisiaj kolejka też mogła się ułożyć sensacyjnie. Trzeba poczekać do ostatniej kolejki. Liga w dalszym ciągu jest ciekawa. Z tego trzeba się cieszyć - przyznaje Filipiak.

Po raz trzeci z rzędu stadion Cracovii był wypełniony po brzegi podczas spotkania ligowego. Kibice wspominali, że atmosfera ostatnich spotkań przy Kałuży 1 przypominała stan sprzed lat. - Obniżyliśmy ceny biletów. Po tym widać, że ceny 30-40 zł nie trafiają w naszą rzeczywistość. Ludzie nie są przygotowani na to, żeby takie pieniądze płacić. Drugi czynnik jest taki, że grając mecze w marcu, na takim stadionie, jaki mamy, w związku z poprzednią ceną, to ciężko oczekiwać, żeby ktoś przyszedł. Budowa stadionu jest dla nas kluczowa. Bez stadionu ciężko robić widowisko - tłumaczy Filipiak.

25 maja nastąpi otwarcie ofert na budowę nowego obiektu Cracovii. Być może mecz z Górnikiem był ostatnim "Pasów" na stadionie w dawnym kształcie. - Możemy jeszcze grać baraże - ripostuje z uśmiechem Filipiak, który nie boi się, że także i tym razem budowę stadionu trzeba będzie przełożyć: - Jestem przekonany o tym, że ta inwestycja ruszy. Na ostatnim meczu pan prezydent zapewniał mnie o tym osobiście, zapewnia o tym też w mediach. Zaangażowano już wiele milionów w projekt. Dyscyplina budżetowa obowiązuje miasto i ten projekt musi iść do przodu. Polska ma w tej chwili dwa problemy. Pierwszym są drogi, a drugim infrastruktura sportowa. Nie mówię tylko o Cracovii, ale o wszystkich siermiężnych stadionach. Jest wiele do zrobienia w tej kwestii - zauważa Filipiak.

- Niezależnie od tego czy jest to Ekstraklasa, czy pierwsza liga, to Cracovia nadal będzie klubem silnie organizacyjnie. O tym wszyscy w kraju mówią. Będziemy ją finansować - mówi prezes najstarszego polskiego klubu.

- Kolejna sprawa jest taka, że piłka nożna w Krakowie jest bardzo ważna już od ponad stulecia. Trzeba w to inwestować. W mieście jest dobre zrozumienie ze strony pana prezydenta i radnych, że ta inwestycja powinna iść. Nie ma wokół tego żadnych gierek politycznych. Jest logika wydarzeń. Rada Miasta uporządkowała sprawę terenów. Rozstrzygnięto przetarg na projekt, który jest już opłacony. Miasto za to zapłaciło i nikt nie ma zamiaru, by te pieniądze poszły w błoto - twierdzi prezes "Comarchu".

- Zagrożeniem może być jedynie oprotestowanie przetargu. Tu mogą być problemy w sferze administracyjnej. Kiedy to się uporządkuje, to myślę, że w listopadzie zostanie wbita łopata - zapowiedział Filipiak.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL