Fatalny błąd reprezentanta Polski, Grosicki uciszył Warszawę. Nokaut w 116. minucie
W 1/16 finału Pucharu Polski z pewnością największym hitem musiał być mecz w Warszawie. Na Łazienkowską przyjechali bowiem piłkarze Pogoni Szczecin, aby z Legią powalczyć o awans do kolejnej fazy. Mecz był bardzo zacięty. Do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. W tej gola na 2:1 po znakomitej akcji strzelili goście, a konkretnie 18-letni Adrian Przyborek i to Pogoń pozostaje w grze o Puchar Polski.

Ostatnie tygodnie w Legii Warszawa były czasem napiętym i to bardzo. Wszystko z powodu sytuacji trenera Edwarda Iordanescu. Rumun po jednej z porażek oddał się bowiem w ręce zarządu "Wojskowych" niejako składają dymisję. Ta nie została jednak przyjęta przez zarządzających klubem.
Iordanescu dostał szansę na odwrócenie sytuacji zespołu. Początki tej misji można ocenić względnie pozytywnie, bo "Wojskowi" najpierw wygrali z Szachtarem Donieck, a potem zremisowali z Lechem Poznań w hicie Ekstraklasy. Jakby nie patrzeć od spotkania Iordanescu z władzami, Legia nie przegrała meczu.
Grosicki strzela w Warszawie. Piątkowski odpowiedział, dogrywka w hicie
Nie zmienia to jednak tego, że atmosfera wokół drużyny jest wciąż dość napięta i wydaje się, że ten stan rzeczy mogą zmienić tylko kolejne zwycięstwa. Pierwszą okazję na zawiązanie serii Legia dostała w 1/16 finału Pucharu Polski. Do Warszawy na hit tej fazy rozgrywek przyjechali piłkarze Pogoni Szczecin.
Mecz z wysokiego "C" próbowała rozpocząć ekipa gości. Bardzo naiwnie w defensywie zachował się Kamil Piątkowski, który poszedł "na raz" i nie trafił wślizgiem w piłkę. Ostatecznie Pogoń nie zdołała wykorzystać pustki w defensywie zespołu gospodarzy. To wyraźnie pobudziło Legię, a szczególnie Kacpra Urbańskiego.
Młody reprezentant Polski w tym meczu został ustawiony w środku i starał się naprawdę często napędzać akcje swojego zespołu, prezentując błyskotliwe dryblingi, czy też podania. Mało w tym wszystkim było jednak konkretów. Najlepszą okazję miał w 41. minucie Claude Goncalves.
Portugalczyk dostał piłkę pod nogi po kiksie Urbańskiego, ale futbolówka po jego strzale z woleja poleciała bardzo wysoko nad bramką, choć zdecydowanie powinna wylądować w siatce. Ta nieskuteczność doprowadziła do bezbramkowego remisu do przerwy. Zaraz po ostatnim gwizdku było nieco goręcej z udziałem Szymona Marciniaka.
Polski arbiter musiał ukarać żółtą kartką Edwarda Iordanescu i wydaje się, że był o krok od pokazania drugiej, bo już sięgał ręką do kieszeni. Rumun w porę się jednak uspokoił i mógł wrócić z drużyną do szatni. Na drugą połowę obie ekipy wyszły bez zmian.
Szybko pogorszyła się sytuacja Legii Warszawa. W 58. minucie znakomitą prostopadłą piłkę otrzymał Kamil Grosicki, a linię spalonego w tej akcji złamał Piątkowski. Skrzydłowy reprezentacji Polski popędził na bramkę Kobylaka, nawinął Kapuadiego i ze spokojem wykończył ofensywne natarcie, wyprowadzając zespół na prowadzenie.
W 66. minucie Iordanescu przeprowadził potrójną zmianę i niespodziewanie boisko opuścił napędzający grę Legii Urbański. Zmiany szybko przyniosły efekt. W 77. minucie w pole karne dośrodkował wprowadzony z ławki Elitim. Piłka spadła na głowę Piątkowskiego, a ten z bliska doprowadził do remisu.
Więcej goli w regulaminowym czasie gry już nie zobaczyliśmy, więc piłkarze musieli rozegrać dodatkowe 30 minut. Napisać, że pierwsza jej część nie była zbyt ciekawa, to jak nic nie napisać. W 107. minucie na ławce gości zrobiło się gorąco, bo cios w głowę kolanem dostał Cojocaru i nie było pewne, czy będzie mógł dograć mecz.
Ostatecznie po interwencji medyków pozostał na placu boju. Trzeba przyznać, że druga część dogrywki była bardzo emocjonująca, głównie za sprawą atakującej Legii. To, co najważniejsze wydarzyło się w 116. minucie. Najpierw strzał z bliska Szymańskiego obronił właśnie Cojocaru, a ta interwencja doprowadziła do kontry gości.
Szybkie dwójkowe wyjście z piłką przeprowadzili Juwara oraz Przyborek. Gambijczyk znakomitym podaniem odnalazł młodszego kolegę w polu karnym, a ten z bliska pokonał Kobylaka bez najmniejszych problemów. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Legię uratował Kobylak, ale nie miało to żadnego znaczenia. Do 1/8 finału po szalonym meczu awansowała Pogoń.











