Reklama

Reklama

"Europejski poziom kibiców Legii"

Po piątkowym spotkaniu Legia - Wisła poprosiliśmy o ocenę postawy kibiców redaktora naczelnego "Naszej Legii".

- Po prostu rewelacja - mówi Wiesław Giler. - Pokazaliśmy wysoki poziom europejski. Byłem na wielu stadionach i nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek ekipa w Europie dopingowała tak, jak to dzisiaj robili kibice Legii. No może poza jednym jedynym meczem z Besiktasem, kiedy graliśmy w Pucharze UEFA w Istanbule. Oczywiście mówię tu o fanatyzmie Turków i "pompowaniu" publiczności przez bodajże 12 spikerów, usytuowanych w różnych kątach stadionu.

- Kibice Wisły też zupełnie przyzwoicie się zaprezentowali. Były kartony, flagi. Niestety, rzucili race na boisko, bo byli zdenerwowani wynikiem 4:0. Ale oczywiście to ich nie tłumaczy. Jak na mecz wyjazdowy zaprezentowali się nieźle poza... frekwencją. Myślałem, że przeznaczone 800 biletów rozejdzie się wśród nich błyskawicznie - dodał Giler.

Reklama

Piotr Świerczewski, piłkarz Lecha Poznań, po meczu na Łazienkowskiej swojej drużyny, spytany przez nas o jakoś kibicowania, odpowiedział, że "to wszystko razem jest po prostu małą cząstką tego, co dzieje się na wielkich stadionach w Europie - przecież tego nie można porównać ani do najlepszych klubów z Francji, Niemiec czy Hiszpanii". Poprosiliśmy o komentarz tych słów pana Gilera: - Chyba żarty. Powiedział to po przegranym meczu, sfrustrowany. Przyjechała gwiazda, które nic nie pokazała w polskiej lidze. Był wręcz załamany tym, co pokazuje na boisku, więc musiał swoją gorycz na kimś rozładować - zrobił to na kibicach Legii.

- Uważam, że absolutną czołówką polskich kibiców jest Lech Poznań i Legia Warszawa - kontynuuje redaktor naczelny NL. - Tyle, że po ostatnich meczach u siebie pokazaliśmy, że daleko odskoczyliśmy od poznaniaków... Brakuje tylko jednej ważnej rzeczy - europejskiego stadionu, żeby takie widowisko mogło obejrzeć 30 czy 40 tysięcy kibiców.

Podczas piątkowego meczu zbierane były pieniądze na Wielką Flagę. Takie coś miało miejsce po raz pierwszy, dotychczas bowiem kibice mogli jedynie wpłacać określone sumy poprzez pocztę. Za małe puszki były - mówi z uśmiechem Giler. - Już przed meczem, ok. 19:45, kibice, którzy zbierali pieniążki, dzwonili do mnie, że potrzebują następnych puszek. A mieliśmy jedynie dziewięć, każda mieściła po dwa kilogramy. Akcja się super udała, więc szykujemy kolejne puszki na Amikę!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje