Reklama

Reklama

"Euro 2012 powinno być w Polsce i na Ukrainie"

Mieszkający od niemal 10 lat w Doniecku polski piłkarz Mariusz Lewandowski uważa, że ostrzeżenie ze strony Michela Platiniego wpłynie mobilizująco na Ukrainę. Szef UEFA zagroził partnerowi Polski odebraniem organizacji mistrzostw Europy w 2012 roku.

- Mogę zagwarantować za Donieck, że będzie na 100 procent gotowy do turnieju. Wierzę również, że w Kijowie nadrobią opóźnienia i stolica Ukrainy będzie gościć uczestników Euro 2012. Ale wiem też, m.in. od kolegów z drużyny, że najgorzej wygląda sytuacja Lwowa. Tam obawy są największe - powiedział 31-letni zawodnik Szachtara, z którym w ubiegłym sezonie sięgnął po Puchar UEFA.

W poniedziałek stan przygotowań Ukrainy - na ponad dwa lata przed ME - skrytykował Platini. Zagroził, że jeśli Kijów nie przyspieszy modernizacji stadionu i budowy infrastruktury, ten kraj pożegna się z organizacją Euro w piłce nożnej.

Reklama

- Alarmu czy paniki tutaj nie widać, jednakże każde takie ponaglenie, ostrzeżenie to jasny sygnał, że prace muszą nabrać piorunującego tempa. Polska ma lepsze notowania, jeśli chodzi o infrastrukturę, drogi czy lotniska, ale generalnie żaden z organizatorów wcześniejszych mistrzostw kontynentu nie natknął się na kryzys ekonomiczny. Stąd też większe zaległości - uważa Lewandowski.

Jego zdaniem, ME 2012 - mimo rozmaitych kłopotów - powinny odbyć się w Polsce i na Ukrainie. - To wspólny projekt, realizowany od paru lat, i niech tak zostanie - zaznaczył.

Dowiedz się więcej na temat: UEFA | ostrzeżenie | Ukraina | Euro 2012

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje