Reklama

Reklama

Eric Cantona kandydatem na... prezydenta Francji

Były znakomity piłkarz Eric Cantona chce zostać... prezydentem Francji. Aby wystartować w wiosennych wyborach, musi zebrać 500 podpisów funkcjonariuszy publicznych i w tym celu napisał list do merów miast i gmin w całym kraju - poinformował na pierwszej stronie dziennik "Liberation".

Cantonę nie wspiera żadna partia polityczna. Startuje pod egidą fundacji zajmującej się budową mieszkań dla najuboższych - Fondation Abbe-Pierre. Właśnie problem mieszkań ma być priorytetem jego prezydentury.

"Jeśli się zwracam do was, Pani, Panie Merze, to dlatego, aby prosić o wasz podpis w związku z debatą polityczną, która rozpoczyna się w kraju. Moim celem jest zebranie co najmniej 500 podpisów. Pozwolą mi one wystosować przesłanie proste i jasne, przesłanie prawdy i szacunku" - napisał Cantona w liście do merów, datowanym 4 stycznia.

Reklama

W rozmowie z "Liberation" Cantona potwierdził, że podczas kampanii wyborczej szczególną uwagę poświęci kwestii mieszkaniowej. "Można angażować się w wiele spraw, a wszystkie są istotne, ale nie można robić wszystkiego. Wybrałem kwestię mieszkań, ponieważ wydaje mi się najważniejsza i dotyczy 10 milionów osób" - powiedział były piłkarz.

"Trzeba działać wtedy, gdy są szanse być wysłuchanym. Fundacja Abbe-Pierre jak co roku, 1 lutego przy Porte de Versailles w Paryżu (stacja metra - PAP), przedstawi swój raport. Kandydaci zostaną zaproszeni i, mam nadzieję, obecni. To będzie okazja, by uzyskać od nich prawdziwe zobowiązania polityczne" - dodał.

45-letni dziś Cantona był jednym z najlepszych piłkarzy w historii Manchesteru United, gdzie grał od 1992 do 1997 roku. Z "Czerwonymi Diabłami" zdobył cztery tytuły mistrza Anglii. W 2005 roku kibice wybrali go najlepszym zawodnikiem w historii Premier League.

Po zakończeniu kariery sportowej został aktorem. Zagrał w jedenastu filmach, m.in. samego siebie w "Looking for Eric" Kena Loacha. 26 stycznia zadebiutuje w sztuce "Face au paradis" (Wobec raju) Nathalie Saugeon na deskach paryskiego Theatre Marigny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy