Reklama

Reklama

Eredivisie. Sezon zakończony, mistrza nie ma. Wiele kontrowersji

Decyzja KNVB (holenderskiego związku piłki nożnej) o podziale miejsc w europejskich pucharach budzi spore kontrowersje. W piątek anulowano cały sezon piłkarski, nie wyłaniając mistrza. Wcześniej po dekrecie premiera kraju Marka Rutte wszystkie rozgrywki sportowe w kraju zostały zawieszone do 1 września. Kluby miały świadomość, że KNVB będzie musiało się do tego ustosunkować, ale jej werdykt nie zadowolił wszystkich drużyn. Postanowienia popiera Ajax, jednak sprzeciwia się im m.in. FC Utrecht.

Decyzję pochwalili włodarze Ajaksu. Ekipa z Amsterdamu i tak w momencie zakończenia rozgrywek przewodziła w ligowej stawce. Drużyna formalnie nie została uznana za mistrza kraju, jednak ma zapewnione miejsce w Lidze Mistrzów.

- Jako piłkarz zawsze grasz o wygranie mistrzostwa, ale chcesz to zrobić na boisku. Niemal cały sezon byliśmy na pierwszym miejscu, więc szkoda, że nie udało się przypieczętować tego mistrzostwem. W obliczu obecnych wydarzeń, w pełni akceptujemy jednak tę decyzję - powiedział dyrektor generalny Ajaksu Edwin van der Sar dla oficjalnej strony klubu.

Reklama

- W życiu są o wiele ważniejsze sprawy niż piłka nożna, choć jako piłkarz zawsze masz ambicję, aby zostać mistrzem - dodał.

Włodarze "Godenzonen" zapowiedzieli, że chcą utworzyć fundusz ratunkowy dla innych klubów: - Jesteśmy największym klubem w Holandii, musimy pomóc innym przetrwać. Ale niestety my też przyjmujemy ciosy.

- Sporą część naszych dochodów stanowią mecze w domu, a to strata rzędu kilkudziesięciu milionów- zakończył były bramkarz m.in. Manchesteru United.

Nie wszystkie kluby w Holandii wykazują aż tyle optymizmu, w związku z decyzją rządu. FC Utrecht zamierza sprzeciwić się postanowieniom. Drużyna nie została bowiem uwzględniona w podziale miejsc w Lidze Europy (w kwalifikacjach Champions League zagra jeszcze AZ Alkmaar, natomiast do walki o dawny Puchar UEFA przystąpią Feyenoord, PSV Eindhoven i Willem II Tilburg).

"Utreg" mieli bowiem szansę wystąpić w finale Pucharu Holandii z Feyenoordem i ewentualna wygrana w tym starciu dałaby im możliwość gry w Lidze Europy. Co więcej FC Utrecht tracił bowiem jedynie trzy punkty do Willemu, mając zaległy mecz do rozegrania.

- FC Utrecht nie akceptuje decyzji władz ligi o dystrybucji miejsc w pucharach. Klub nie będzie wahał się podważyć decyzji przez odpowiednimi organami, w tym trybunałem sportowym i organami UEFA - możemy przeczytać w oficjalnym komunikacie klubu.

- Niedopuszczalne jest to, by rozgrywki Pucharu Holandii zostały pominięte, gdy do rozegrania pozostał jeden mecz. Mając na uwadze również tabelę ligową, mamy do rozegrania zaległy mecz, a ewentualna wygrana pozwoliłaby nam przeskoczyć Willem.

- Decyzja o przyznaniu miejsc nie jest potwierdzona żadnymi względami sportowymi. Klub FC Utrecht jest przekonany, że ma prawo do miejsca w Lidze Europy, zważając na nierozegrany finał i sytuację w tabeli.

Bardzo poszkodowany jest również lider Eerste Divisie - Cambuur, który miał szansę na awans, ale w skutek decyzji ligi będzie musiał pozostać na drugim szczeblu.

- Awans to także spory zastrzyk gotówki. Jesteśmy w fazie budowy stadionu i pieniądze tytułem gry w Eredivisie byłyby dla nas bardzo pomocne. Liderujemy od połowy października. To wydaje się być wielką hańbą dla holenderskiego futbolu - powiedział trener drużyny Henk de Jong, cytowany przez "Goal.com"

Kwestia wznowienia bądź zawieszenia może być bardzo problematyczna również w innych europejskich ligach. Piłkarze Primera Division coraz głośniej manifestują swoją niechęć przez powrotem do grania bez zapewnienia, że jest to dla nich w pełni bezpieczne.

Podobne głosy pojawią się we Włoszech. Prezydent Brescii Massimo Cellino, który przeszedł zakażenie koronawirusem twierdzi, że wznowienie rozgrywek byłoby szaleństwem.

Zobacz tabelę ligi holenderskiej

PA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy