Reklama

Reklama

El. MŚ w Ameryce Południowej: Argentyna z Peru bez Messiego

- Argentyna nawet bez Messiego jest wystarczająco silna - uważa były gwiazdor tej drużyny Pablo Aimar przed meczem z Peru w eliminacjach MŚ 2018.

W 9. kolejce spotkań eliminacji piłkarskich mistrzostw świata w strefie Ameryki Południowej nie dojdzie do bezpośredniej rywalizacji faworytów. Prowadzący w tabeli Urugwaj podejmie ostatnią Wenezuelę, Brazylia zagra z Boliwią, a Argentyna z Peru.

Teoretycznie najtrudniejsze zadanie mają "Albicelestes", którzy wystąpią na wyjeździe oraz będą musieli sobie poradzić bez kontuzjowanego Lionela Messiego. Gwiazdor Barcelony szybko zmienił zdanie po czerwcowej rezygnacji z gry w drużynie narodowej i już we wrześniu strzelając gola pomógł jej pokonać Urugwaj (1-0). Nabawił się jednak urazu kości ogonowej i kilka dni później już bez niego Argentyńczycy zremisowali z Wenezuelczykami, a w pewnym momencie przegrywali nawet 0-2.

Reklama

W czwartek zajmujący trzecią pozycję w tabeli zespół Argentyny, który podobnie jak Brazylia ma 15 pkt, a lepszy jest tylko Urugwaj z 16, spotka się na wyjeździe z Peru. W kwalifikacjach do dwóch poprzednich mundiali mecze tych drużyn w stolicy Peru kończyły się remisem 1-1, ale gospodarze na pełny sukces czekają od 30 lat.

- Argentyna nawet bez Messiego jest wystarczająco silna, by sobie poradzić - ocenił były reprezentant tego kraju Juan Pablo Aimar.

Trener Edgardo Bauza może liczyć m.in. Sergio Aguero, Angela Di Maria i Gonzalo Higuaina, który może wystąpić w kadrze po raz pierwszy od nieudanego Copa America.

Szkoleniowiec gospodarzy Ricardo Gareca powołał wszystkich czołowych zawodników występujących za granicą. Liczy, że znaczenie będzie miało też własne boisko.

- O przewadze własnego terenu można mówić tylko wtedy, jak się zdobędzie trzy punkty - przyznał natomiast doświadczony napastnik Paolo Guerrero, który na co dzień gra w brazylijskim Flamengo.

Peru z dorobkiem siedmiu punktów plasuje się na dziewiątej pozycji w tabeli. Takim samym dorobkiem legitymuje się Boliwia, a gorsza jest tylko Wenezuela - dwa punkty.

- Może Neymar będzie rozkojarzony albo będzie miał słabszy dzień - z tym nadzieje na korzystny rezultat w meczu z Brazylią wiąże trener Boliwii Angel Guillermo Hoyos. W Natal zdecydowanym faworytem będą "Canarinhos", którzy po słabym starcie i zmianie trenera - Carlosa Dungę zastąpił Tite - wygrali ostatnie pojedynki i awansowali na drugą pozycję w tabeli.

- Wiemy z kim gramy. Pójście na wymianę ciosów byłoby samobójstwem, dlatego nastawiamy się głównie na destrukcję. Mogę obiecać tylko, że zrobimy wszystko, by maksymalnie uprzykrzyć życie faworytom - dodał Hoyos.

Prowadzący w eliminacjach Urugwaj, ze wszystkimi gwiazdami w składzie, podejmie Wenezuelę. Z powodu kontuzji kostki w ostatnim spotkaniu ligowym Atletico Madryt nie wystąpił Diego Godin, ale selekcjoner "Urusów" Oscar Tabarez ma nadzieję, że filar defensywy zdąży się do czwartku wykurować.

- Na razie go oszczędzamy, ale liczymy na niego, bo to nie tylko świetny gracz, ale i jeden z liderów zespołu - przyznał Tabarez.

W dwóch innych potyczkach w 9. kolejce Ekwador, który przegrał trzy ostatnie mecze, zmierzy się z Chile, a Paragwaj z Kolumbią.

Następną serię spotkań eliminacyjnych zaplanowano na 11 września, a z nich najciekawiej zapowiada się starcie Kolumbii z Urugwajem.

Cztery najlepsze drużyny bezpośrednio awansują do mundialu, zaś piąta ekipa wystąpi w barażu z najlepszym zespołem strefy Oceanii.

El. MŚ w Ameryce Południowej: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy