Reklama

Reklama

El. MŚ 2018: Chorwaci w barażach, ale trener niepewny przyszłości

Zlatko Dalić po zaledwie 48 godzinach pracy awansował z piłkarzami Chorwacji do baraży o udział w mistrzostwach świata. Selekcjoner nie jest jednak pewny swej przyszłości, wkrótce o niej zdecydują władze federacji z prezesem Davorem Szukerem na czele.

Po piątkowym remisie z Finlandią 1-1, kiedy Chorwaci gola stracili w ostatniej minucie gry, z funkcji trenera zwolniony został Ante Czaccić. Na ostatnie spotkanie grupy I - do Kijowa z Ukrainą - z kadrą poleciał Dalić, który ostatnie siedem lat spędził w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Zadanie wypełnił, bowiem reprezentacja Chorwacji wygrała po dwóch golach Andreja Kramaricia i wystąpi w barażach o udział w rosyjskim mundialu. Piłkarze i kibice już szykują się do dwumeczu z nieznanym jeszcze rywalem (może nim być ktoś z czwórki Szwecja, Irlandia, Dania lub Grecja), ale Dalić nie jest pewny swej przyszłości.

Reklama

- W ogóle nie myślę, kto będzie naszym przeciwnikiem w barażach. Ja swoją pracę wykonałem, teraz odpocznę, wracam do rodziny. Czy będę dalej selekcjonerem? Nie pytałem przedstawicieli federacji. Jeśli chodzi o moją karierę trenerską, do wszystkiego sam doszedłem. I dziwię się, że jest tyle negatywnych komentarzy. Siedem lat temu wziąłem walizkę, wyjechałem z Chorwacji i walczyłem o przyszłość w piłce nożnej. Mówiłem, że jeśli trzeba, to i pieszo wrócę do swojej ojczyzny. Mam nadzieję, że pomogłem drużynie narodowej - powiedział Dalić.

Ostatnie lata spędził na Bliskim Wschodzie. Jego poprzednikiem w reprezentacji był Czaczić. W mocnych słowach o reprezentacji i federacji opowiadał w gazetach Miroslav Blażević, który poprowadził zespół narodowy do brązowego medalu mistrzostw świata w 1998 roku.

- W tak krótkim czasie Dalic nie mógł wiele zmienić, ale na szczęście niczego nie zepsuł. Widać było, że to zupełnie inna drużyna od tej z meczu z Finlandią. Tym razem na ławce rezerwowych usiadł Pivarić i bardzo dobrze, bowiem bez niego drużyna jest silniejsza o 20 procent. A jeśli chodzi o szefa federacji Szukera, nic do niego nie mam, ale to jest beznadziejny przypadek. Ma swoje zasługi, trzeba go szanować, lecz nie powinien być prezesem. Lepiej byłoby, aby pomagał chorwackiej piłce jako ambasador, a nie najważniejszy człowiek federacji - ocenił trener, w którego drużynie występował Szuker, wówczas napastnik Realu Madryt.

Szuker od kilku lat kieruje chorwackim futbolem, a pytany o baraże i przyszłość Dalicia, odpowiada, że decydujące słowo ma zarząd.

- Terapia wstrząsowa przyniosła powodzenie, choć nie ukrywam, że kilka nocy nie przespałem, a stres był ogromny. Byłoby wspaniale, gdybyśmy awansowali do MŚ jak 20 lat temu. Zobaczymy, z kim zagramy w barażach, na pewno nikogo słabego nie ma. Czy trener pozostanie, czy nie, decyzję podejmą członkowie zarządu - zaznaczył.

W grupie I triumfowała maleńka Islandia - 22 pkt, przed Chorwacją - 20, Ukrainą - 17 i Turcją - 15.

- Graliśmy w Kijowie cierpliwie i mądrze, czekaliśmy na swoje szanse. Jestem szczęśliwy, ale nasza bajka się nie skończyła, czekają nas dwie najważniejsze potyczki - podsumował Kramarić, bohater poniedziałkowego spotkania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje