Reklama

Reklama

El. MŚ 2014: Ostatnie rozstrzygnięcia w Europie

Grecja, Ukraina i Portugalia są blisko awansu do piłkarskich mistrzostw świata. Te drużyny wygrały na własnych stadionach pierwsze mecze barażowe, odpowiednio z Rumunią 3-1, Francją 2-0 oraz Szwecją 1-0, i we wtorek będą broniły zaliczek.

Baraże o mundial - sprawdź szczegóły!

Reklama

20 lat po eliminacyjnej porażce z Bułgarią 1-2, która zamknęła Francji drzwi na MŚ w Stanach Zjednoczonych, "Trójkolorowi" znów są blisko kolejnej mundialowej absencji.

"Musimy wierzyć w sukces, naprawdę mocno wierzyć w to, że uda nam się wyjść zwycięsko z tej rywalizacji. By to się udało wszyscy piłkarze muszą być zjednoczeni" - podkreślił selekcjoner reprezentacji Francji Didier Deschamps.

Odrobić dwubramkową stratę będzie im bardzo ciężko. Ukraina w ostatnich ośmiu meczach nie straciła gola, a różnicą co najmniej trzech w meczu o punkty ostatni raz przegrała w 2006 roku; podczas mundialu w Niemczech uległa Hiszpanii 0-4.

Ze świetnej gry w obronie słyną również Grecy. W pierwszym meczu okazali się też nad wyraz skuteczni i są bardzo blisko trzeciego awansu na MŚ.

"Szanujemy Rumunów, ale absolutnie się ich nie boimy. W Bukareszcie zagramy z takim nastawieniem, jakby pierwszy mecz zakończył się remisem 0-0. Chcemy znów wygrać" - zapowiedział zdobywca dwóch goli w spotkaniu w Atenach Konstantinos Mitroglou.

Rumunia obiecuje za to walkę do ostatniej sekundy, a trener Victor Piturca zobowiązał się, że jeśli jego drużyna nie wywalczy awansu, to na trzy miesiące zamknie się w klasztorze.

W piątek w pojedynku dwóch wielkich gwiazd Cristiano Ronaldo - Zlatan Ibrahimović lepszy okazał się Portugalczyk. Piłkarz Realu Madryt zdobył zwycięską bramkę, ale ze swojego występu nie mógł być w pełni zadowolony, gdyż zbyt wiele okazji zmarnował.

"Nic nie jest jeszcze pewne. Szanse oceniam 50 na 50. Wygraliśmy mecz, który daje nam pewności siebie, ale mogliśmy strzelić więcej goli. Wtedy nasza sytuacja byłaby znacznie lepsza" - ocenił Ronaldo.

Za Portugalią przemawia nie tylko zwycięstwo w pierwszym meczu, ale także statystyka. Po raz ostatni przegrali ze Szwecją w 1984 roku.

Bramek jak na razie nie było w czwartej parze barażowej Chorwacja - Islandia. W Reykjaviku faworyzowani piłkarze z Bałkanów nie zdołali strzelić gola, choć rywale przez 40 minut grali w dziesiątkę. W Zagrzebiu ktoś do siatki już będzie musiał trafić, w najgorszym wypadku w serii rzutów z karnych.

Chorwaci zapowiadają, że bramkarza Hannesa Halldorssona będzie czekało jeszcze trudniejsze zadanie.

"Na Islandii pokazaliśmy, że jesteśmy lepszym zespołem, ale nie udało nam się potwierdzić tego golem. Jestem jednak przekonany, że na własnym boisku dopniemy celu. Zaatakujemy od pierwszego gwizdka i zadbamy o to by bramkarz rywali miał co robić. Jeśli zagramy o 20 procent lepiej niż w piątek, to spokojnie zapewnimy sobie awans" - powiedział chorwacki napastnik Ivica Olic.

W islandzkim obozie, choć kontuzji kostki nie zdążył wyleczyć najlepszy napastnik Kolbeinn Sigthorsson, także nie brakuje optymizmu.

"Nie pamiętam kiedy ostatnio nie udało nam się zdobyć bramki w dwóch kolejnych meczach. Nastrój w drużynie jest dobry, a piłkarze są naprawdę spokojni. To nawet trochę dziwne biorąc pod uwagę, jak ważny jest to mecz i jak blisko jesteśmy zrealizowania czegoś, co wydawało się mglistym marzeniem" - przyznał asystent selekcjonera Larsa Lagerbacka, Heimir Hallgrimsson.

Islandia nigdy nie grała na mundialu i jeśli we wtorek dokona tej sztuki zostanie najmniejszym pod względem liczby ludności narodem w finałach MŚ. Wciąż aktualnym rekordzistą jest 1,2-milionowy Trynidad i Tobago, który wywalczył pod wodzą późniejszego selekcjonera "Biało-czerwonych" Holendra Leo Beenhakkera miejsce w fazie grupowej w 2006 roku. Na Islandii mieszka ok. 320 tys. osób.

Chorwacja natomiast na mundialu występowała trzykrotnie (1998, 2002, 2006). Do poprzednich mistrzostw awansować nie zdołała, bo w grupie eliminacyjnej lepsze były ekipy Anglii i Ukrainy.

Ostatni uczestnicy zbliżającego się mundialu zostaną wyłonieni w środę. Wtedy odbędą się rewanżowe spotkania baraży interkontynentalnych. Prawdopodobnie prawo gry w Brazylii wywalczą ekipy Urugwaju i Meksyku, które w pierwszych spotkaniach pokonały odpowiednio Jordanię 5-0 i Nową Zelandię 5-1.

Program rewanżowych spotkań barażowych (godzina rozpoczęcia wg czasu polskiego):

Europa

wtorek, 19 listopada:

Rumunia - Grecja (20.00, Bukareszt; 1-3 w pierwszym meczu)

Chorwacja - Islandia (20.15, Zagrzeb; 0-0)

Szwecja - Portugalia (20.45, Solna 0-1)

Francja - Ukraina (21.00, Saint-Denis, 0-2)

Interkontynentalne

środa, 20 listopada

Nowa Zelandia - Meksyk (7.00, Wellington; 1-5)

Urugwaj - Jordania (o północy ze środy na czwartek, Montevideo; 5-0)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje