Reklama

Reklama

El. MŚ 2014 - Anglia obawia się Czarnogóry

Selekcjoner oraz piłkarze reprezentacji Anglii zgodnie uważają, że w piątkowym spotkaniu eliminacji mistrzostw świata przeciwko Czarnogórze czeka ich trudne zadanie. Krajowe media mówią nawet o elemencie paniki w szeregach kadry "Trzech Lwów".

"To dobrze zorganizowana ekipa. Broni się dużą liczbą zawodników i nie pozwala się nikomu rozpędzić. Musimy być cierpliwi. Najlepiej byłoby jednak zdobyć bramkę w pierwszej połowie, wtedy mecz się trochę otworzy. Pierwsze trafienie może o wszystkim przesądzić" - ocenił Wayne Rooney, cytowany na oficjalnej stronie angielskiej federacji (FA).

Napastnik Manchesteru United brał udział we wszystkich dotychczasowych meczach pomiędzy tymi rywalami: w barażach przed Euro 2012 w Anglii padł bezbramkowy remis, natomiast w Czarnogórze było 2-2 i ekipa z Wysp Brytyjskich awansowała dzięki golom strzelonym na wyjeździe. W marcu, w pierwszym meczu eliminacji brazylijskiego mundialu, drużyny również podzieliły się punktami (1-1).

Reklama

Także zawodnik Arsenalu Londyn Jack Wilshere nie ukrywa, że zarówno mecz w piątek, jak i ten cztery dni później z Polską, stawiają Anglików pod dużą presją.

"To nieodłączna część tego zawodu, trzeba sobie z nią radzić. Jednak pomaga nam fakt, że mamy w składzie światowej klasy piłkarzy. Frank Lampard i Steven Gerrard wystąpili już w drużynie narodowej ponad 100 razy i jestem pewien, że przeprowadzą nas przez wszystkie trudności. Mam nadzieję, że któregoś dnia pójdę ich śladem" - powiedział 21-letni pomocnik.

Trener Roy Hodgson także nie bagatelizuje najbliższych rywali. "Czarnogórcy są dobrze zorganizowani, przeciwko nim gra się trudno. Są niebezpieczni i mają silny zespół" - powiedział szkoleniowiec.

To wychwalanie reprezentacji Czarnogóry nie spodobało się brytyjskim mediom. "Zdejmij palec z przycisku aktywującego panikę" - apelował do selekcjonera "The Daily Express".

W jeszcze ostrzejszych słowach wypowiedział się "The Sun". "Największym problemem Anglii jest Hodgson, który na pewno zrobi z Czarnogóry najtrudniejszego możliwego przeciwnika, argumentując, że nie pokonaliśmy go w żadnym z trzech dotychczasowych pojedynków. Przy tym nie zająknie się nawet, że ta drużyna przegrała u siebie z Ukrainą 0-4. Strachliwość Hodgsona może przenieść się na piłkarzy i kibiców" - przestrzegła gazeta.

Steven Gerrard nie podziela jednak obaw dziennikarzy. "Owszem, jestem przekonany, że w obu meczach będzie wiele momentów niepewnych i niebezpiecznych. Jednak ja i moi koledzy nie wątpimy, że osiągniemy cel i wyjdziemy z eliminacji zwycięsko" - ocenił kapitan Liverpoolu.

Prowadząca w grupie H reprezentacja "Trzech Lwów" jest w teoretycznie najlepszej sytuacji. Ma 16 punktów, jeden przewagi nad Czarnogórą i Ukrainą, i pozostałe dwa mecze rozegra przed własną publicznością. Czwarte miejsce zajmują "Biało-czerwoni" (13 pkt), którzy na Wembley wystąpią we wtorek, natomiast w piątek zmierzą się w Charkowie z Ukrainą.

"Anglia jest pod presją. Nie przegrała wprawdzie żadnego spotkania, ale wszystkie mecze z wciąż marzącymi o awansie ekipami kończyły się remisami. Jeszcze jedno potknięcie może oznaczać, że powtórzy się sytuacja z turnieju finałowego MŚ w 1994 roku, na którym Anglii zabrakło" - podsumowała agencja dpa.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje