Reklama

Reklama

El. ME: Polski arbiter podpadł Kazachom

Piłkarska federacja Kazachstanu (FFK) zamierza złożyć protest przeciw decyzjom sędziego Marcina Borskiego, który prowadził piątkowy mecz eliminacji mistrzostw Europy z Belgią (0-2). Polakowi zarzuca się dwa poważne błędy, które miały wypaczyć wynik.

O zarzutach wobec Borskiego poinformowały w poniedziałek tamtejsze media, powołując się na źródła w FFK. Ich zdaniem, gospodarzom spotkania w Astanie należał się rzut karny, a do tego arbiter nie uznał prawidłowo zdobytego gola. Te błędy - zdaniem Kazachów - miały znaczący wpływ na rezultat.

Kazachstan po trzech porażkach zamyka tabelę grupy A eliminacji Euro 2012. We wtorek zmierzy się w Astanie z Niemcami.

Tydzień wcześniej o Borskim było głośno z powodu jego decyzji w meczu Ligi Europejskiej Steaua Bukareszt - Napoli. Zakończył się wynikiem 3-3, choć gospodarze prowadzili 3-0.

Reklama

W 30. minucie gry polski sędzia usunął z boiska napastnika greckiego ekipy z Bukaresztu Pantelisa Kapetanosa. Rumuni największe pretensje mieli jednak o przedłużenie spotkania aż o osiem minut, choć początkowo pokazał, że gra potrwa jeszcze cztery. W momencie sygnalizacji na murawie leżał jednak bramkarz gospodarzy, któremu lekarze dość długo udzielali pomocy.

Następnego dnia po meczu miejscowi kibice protestowali przed ambasadą RP i położyli przed nią polską kiełbasę. Media pisały, że Borski, w kierunku którego po zakończeniu meczu poleciały z trybun różne przedmioty, "zabił Steauę".

Dowiedz się więcej na temat: błędy | sędzia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje