Reklama

Reklama

El. ME 2020: Kosowo żyje meczem z Anglią

Piłkarze Kosowa nie wywalczyli z grupy historycznego awansu do mistrzostw Europy, ale będą mieć jeszcze szansę w barażach. Na razie jednak cały kraj żyje niedzielnym meczem z Anglią. - Rywal tej klasy jeszcze u nas nie gościł - przyznał szef fanklubu reprezentacji Lulzim Berisha.

Kosowianie zajmą trzecie miejsce w grupie, właśnie za Anglią oraz Czechami i wiosną czeka ich udział w barażach o awans do Euro 2020 jako że byli najlepsi w swojej grupie w inauguracyjnej edycji Ligi Narodów.

Reklama

Teraz jednak kibice i piłkarze skupiają się na Anglii, gdyż w krótkiej historii Kosowa jako członka UEFA i FIFA - od 2016 roku - tak markowa drużyny Prisztiny jeszcze nie odwiedziła.

- Zagramy z zespołem z ojczyzny futbolu. To wielki zaszczyt dla nas. Rywal tej klasy jeszcze u nas nie gościł. Na pewno zrobimy wszystko, by zgotować angielskim piłkarzom wspaniałe powitanie - powiedział Berisha, szef reprezentacyjnego fanklubu "Dardanet".

Walczący o niepodległość po wojnie na Bałkanach kraj, wciąż nieuznawany m.in. przez Serbię i Rosję, do 2016 roku nie uczestniczył w żadnych rozgrywkach. Obecną reprezentację tworzą głównie dzieci emigrantów z lat 90. poprzedniego stulecia, którzy opuścili ojczyznę w obawie przed wojną bądź ubóstwem.

- Było mi przykro, gdy zobaczyłem, jak potraktowano Raheema Sterlinga w Bułgarii. Przypomniało mi to lata, kiedy my też byliśmy dyskryminowani, przez prawie 30 lat, tylko z innego powodu - uważa 40-letni Afrim Islami, który w witrynie swojego sklepu umieścił duże zdjęcie piłkarza Manchesteru City z napisem "Welcome Bro" (witaj bracie).

Pozytywne nastawienie do Anglików wynika nie tylko ze względu na docenienie klasy sportowej, ale i fakt, że Wielka Brytania jest gorącym zwolennikiem niepodległości Kosowa. Brytyjskie wojska jako pierwsze wkroczyły w 1999 roku do targanego wojną Kosowa po tym, jak siły NATO zbombardowały serbską policję i wojsko, które były posądzane o popełnianie okrutnych zbrodni.

42-letni Kushtrim Berisha pamięta czasy, kiedy Prisztina była kontrolowana przez Brytyjczyków wchodzących w skład sił pokojowych NATO. - Za ich pomoc powinniśmy zapłacić za piwo i wszystkie drinki, jakie przy okazji meczu wypiją angielscy kibice - wspomniał.

Stadion Fadil Vokrri w Prisztinie może pomieścić 12 600 kibiców. Kosowska federacja przyznała, że zgłoszeń po bilety było ponad 200 tys. i z tego powodu zawieszała się wielokrotnie strona internetowa. Na czarnym rynku wejściówki kosztują nawet 250 euro, przy nominalnej cenie 10 euro.

Od 2018 drużyna narodowa, prowadzona przez szwajcarskiego szkoleniowca Bernarda Challandesa, doznała tylko dwóch porażek. Obu w trwających eliminacjach - 3-5 w pierwszym meczu z Anglią oraz 1-2 w czwartek z Czechami w Pradze, co kosztowało Kosowian utratę szans na bezpośredni awans do Euro 2020. Wiosną zagrają w turnieju barażowym z Gruzją, Białorusią i być może Macedonią Północną o jedno miejsce premiowane udziałem w mistrzostwach.

El. Euro 2020 - wyniki, terminarz i tabela grupy A

Dowiedz się więcej na temat: Kosowo | Anglia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje