El. Euro 2020. Portugalia - Ukraina 0-0 na otwarcie eliminacji w grupie B

Reprezentacja Portugalii, z wracającym do kadry Cristiano Ronaldo, tylko zremisowała w Lizbonie z Ukrainą 0-0 na inaugurację eliminacji mistrzostw Europy 2020. Gospodarze w 17. minucie krótko cieszyli się z gola, bo z pozycji spalonej strzelał William Carvalho. Ukraińców przed utratą bramki kilkakrotnie ratował świetnie dysponowany bramkarz Andrij Pjatow. Liderem grupy B sensacyjnie został Luksemburg, który pokonał 2-1 Litwę.

Grupa B - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego Clementa Turpina, wydarzeniem meczu był powrót do reprezentacji Portugalii Cristiano Ronaldo. Gwiazdor Juventusu Turyn nie występował w drużynie narodowej od mistrzostw świata w Moskwie, opuszczając mecze w Lidze Narodów, lecz nawet pod jego nieobecność Portugalia awansowała do półfinału tych rozgrywek, pokonując w grupie m.in. Polskę. Co ważne, od mundialu zespół z Półwyspu Iberyjskiego nie poniósł ani jednej porażki.

Reklama

Jeden z najlepszych piłkarzy świata ciągle też nie może odpędzić się od problemów pozaboiskowych. A to takich, które sam prokuruje (grzywna 20 tys. euro za kontrowersyjny gest w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Atletico Madryt) lub takich, które spadają na niego, niczym grom z jasnego nieba, czyli oskarżenie o gwałt. Prawne kłopoty 34-latka uniemożliwiają zespołowi "Starej Damy" odbyć przygotowania do nowego sezonu Serie A w USA, w obawie o ryzyko zatrzymania CR7 przez policję.

Na Estadio da Luz w Lizbonie kłopoty znów zeszły na dalszy plan i Ronaldo w swoim 155. występie w drużynie narodowej od początku przejawiał dużą aktywność. Podopieczni Fernando Santosa byli bliscy objęcia prowadzenia w 17. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej flanki, akcję w polu karnym zamykał William Carvalho, wyprzedził obrońcę i głową skierował piłkę do siatki. Radość trwała jednak krótko, bo defensywny pomocnik był na pozycji spalonej, co nie umknęło uwadze sędziego liniowego, który zasygnalizował ofsajd.

Ukraińcy nie byli statystami, próbkę umiejętności pod nieobecność kontuzjowanej największej gwiazdy reprezentacji z ostatnich lat, Andrija Jarmołenki, pokazał Jewhen Konoplianka, lecz fatalnie sfinalizował akcję niecelnym strzałem. Po chwili, po drugiej stronie boiska, świetną okazję wypracował sobie Ronaldo. Wymanewrował obrońcę w polu karnym, ułożył sobie piłkę na prawej nodze, ale znakomicie interweniował nogami Andrij Pjatow.

34-letni bramkarz nie dał się zaskoczyć także cztery minuty później, gdy CR7 zwiódł obrońcę tym razem do lewej nogi. Uderzył mocno przy bliższym słupku, ale Pjatow dostawił prawą rękę i znów był górą.

Niespełna dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy do śmiechu nie było obrońcy gości Ołeksandrowi Karawajewowi, który we własnym polu karnym, z kilku metrów, został trafiony piłką w twarz po mocnym wybiciu przez partnera z defensywy Witalija Mykołenkę. Obrońca Zorii Ługańsk mógł poczuć się jak bokser, ogłuszony mocnym ciosem przez rywala. Padł na murawę i potrzebował pomocy służb medycznych, ale po chwili, jeszcze nieco oszołomiony, był zdolny kontynuować grę.

Do przerwy Ukraińcy nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę (przy trzech gospodarzy), ale czyhali na groźne kontry. Niemniej najwięcej emocji było pod bramką Pjatowa, któremu koledzy z pola mogli dziękować za bezbramkowy wynik, bowiem popisał się trzema interwencjami.

Po zmianie stron dyspozycję Pjatowa sprawdził Andre Silva, po zgraniu piłki przez CR7. Napastnik Sevilli uderzył jednak nieczysto zewnętrznym podbiciem z "16", czym bardzo ułatwił interwencję bramkarzowi.

Z zakładanym wyżej pressingiem zespół Andrija Szewczenki radził sobie coraz gorzej, ale niesamowite interwencje Pjatowa trwały w najlepsze. W 57. min Silva z kilkunastu metrów znakomicie uderzył mocno i technicznie prawą nogą, mimo asysty dwóch rywali, w kierunku dalszego słupka. Jednak nawet taki strzał nie był w stanie zaskoczyć golkipera naszych wschodnich sąsiadów, który wyciągnął się jak struna i sparował uderzenie.

Statystyka w posiadaniu piłki coraz wyraźniej oddawała przewagę Portugalczyków, starających się jeszcze bardziej zdecydowanie zdobyć choćby jednego, upragnionego gola. Trwało oblężenie bramki gości, ale ofiarne interwencje i pewny punkt między słupkami wytrzymywały rosnący napór.

Wtem, nieoczekiwanie, zza podwójnej gardy wyszli Ukraińcy i dwukrotnie, w odstępie kilkunastu sekund, postraszyli bezrobotnego Ruia Patricio. Dwukrotnie w dogodnej sytuacji znalazł się wprowadzony z ławki rezerwowych Junior Moraes. Za pierwszym razem jego strzał został zablokowany, a po chwili napastnik Szachtara Donieck znalazł się w jeszcze lepszej sytuacji. Próbował dobić wybitą przez Patricio piłkę przed siebie, ale w ostatniej chwili zdążył uprzedzić go jeden z rywali.

W doliczonych czterech minutach mistrzowie Europy do końca próbowali wyszarpać trzy punkty. W jednej sytuacji domagali się nawet rzutu karnego na rzekome przewinienie Mykołenki na Dyego Sousie, ale sędzia nie sięgnął po gwizdek.

AG

Zobacz raport meczowy

Grupa B

Portugalia - Ukraina 0-0

Luksemburg - Litwa 2-1

pauzowała Serbia

Dowiedz się więcej na temat: Cristiano Ronaldo | reprezentacja Portugalii

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje