Reklama

Reklama

El. Euro 2020. Francja - Mołdawia 2-1. Skrzywdzeni przez sędziego

- Nie wolno robić tego, co się chce, z małym krajem. To jest nie do zaakceptowania na tym poziomie - grzmiał po przegranym 1-2 meczu z Francją w eliminacjach Euro 2020 wściekły trener Mołdawii Engin Firat.

Gniew szkoleniowca miał swoje uzasadnienie. W czwartek na Stade de France skazywana na wysoką porażkę drużyna Mołdawii zagrała bardzo ambitnie. Ostatni zespół grupy H, który do tej pory zdobył zaledwie trzy punkty w dziewięciu meczach eliminacji, postawił się mistrzom świata, długo grał jak równy z równym.

Niespodziewanie w dziewiątej minucie goście objęli prowadzenie po golu strzelonym przez Vadima Ratę. Do wyrównania doprowadził Raphael Varane w 35. minucie. Tyle, że wcześniej Oliver Giroud faulował bramkarza Mołdawii i powinien być odgwizdany rzut wolny dla gości.

Reklama

- To jest niemożliwe, by tego nie gwizdnąć. Trudno zaakceptować taką bramkę. Ten gol rozbił moją drużynę, straciła motywację. Francja była lepszą drużyną, to oczywiste, ale nie potrzebowali tego. Mogliśmy zdobyć punkt. Jestem wściekły, bardzo wściekły na sędziego - powiedział Firat.

Turecki szkoleniowiec Mołdawii (posiada również niemieckie obywatelstwo) docenił to, co zrobił w Saint-Denis jego zespół. Nie tylko zresztą on sam. - Jestem dumny z chłopaków, bo w Mołdawii gramy przed 500 kibicami, a tutaj było ich 70 tys. Dla nich trudno było grać w takiej atmosferze. Mogliśmy mimo to zdobyć jeden punkt - dodał trener rywali Francuzów.

"To było zwycięstwo bez glorii" - napisał po mecz dziennik "L'Equipe". Mistrzowie świata zagrali jeden z najgorszych meczów tych eliminacji, ale awansowali do Euro, co więcej są na pierwszym miejscu w grupie, wyprzedzając Turcję. W niedzielę, w ostatnim meczu eliminacji, zagrają o utrzymanie tej pozycji na wyjeździe z Albanią.  

ok

El. Euro 2020: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama