Reklama

Reklama

Ekstraklasa: Wisła górą w Polkowicach

Od zwycięstwa rozpoczęła Wisła Kraków walkę o obronę tytułu mistrzowskiego. Krakowianie w inauguracyjnej kolejce pokonali w Polkowicach tamtejszego Górnika 2:0.

Punkty zdobyli natomiast pozostali beniaminkowie. Górnik Łęczna niespodziewanie pokonał u siebie Wisłę Płock 3:1, a Świt Nowy Dwór Mazowiecki zremisował w Łodzi z Widzewem 2:2.

Mecz w Polkowicach pomiędzy Wisłą a Górnikiem nie był wielkim widowiskiem. Zdobyta już w 10. minucie z rzutu wolnego bramka Szymkowiaka ustawiła spotkanie i podcięła skrzydła gospodarzom. Gdy w 33. minucie Daniel Dubicki wykorzystał dobre podanie Szymkowiaka i podwyższył wynik na 2:0 było praktycznie po meczu.

Krakowianie grali spokojnie, łatwo stwarzając sobie sytuacje bramkowe, nie grzeszyli jednak skutecznością. Górnik prezentował się nieciekawie, grał mało odważnie i bez wiary w korzystny wynik, a w okolicach bramki Piekutowskiego zawodnikom z Polkowic zaczynały chyba trząść się nogi, gdyż pudłowali z najprostszych sytuacji.

Reklama

Na minutę przed końcem meczu w polu karnym trafiony w rękę został Paszulewicz i sędzia podyktował "jedenastkę". Jednak nawet z tak doskonałej okazji bramka nie padła. Tomasz Moskal uderzył lekko i nieprecyzyjnie, w efekcie czego Adam Piekutowski nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Lepszy pierwszoligowy debiut zanotował Górnik Łęczna. Górnicy podejmowali Wisłę Płock i zwyciężyli 3:1. Gospodarze mieli ułatwione zadanie, gdyż już w 34. minucie, za zagranie piłki ręką, drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał powracający do polskiej ligi Andrzej Kobylański.

Tuż przed przerwą górnicy zdobyli pierwszą bramkę w ekstraklasie, a jej autorem był Grzegorz Skwara, który głową pokonał Wierzchowskiego.

Na kolejne trafienia widzowie musieli czekać aż do 81. minuty. Wtedy to Romuzga przed polem karnym sfaulował Skwarę, a do ustawionej piłki podszedł Budka i pięknym uderzeniem posłał ją do siatki. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka, bramkarz nie miał szans na skuteczną interwencję. Pięć minut później było 2:1. Celnym uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego popisał się Wasilewski. Nie był to jednak koniec emocji. Już w doliczonym czasie gry wynik meczu ustalił Kłosiński.

Udanie zainaugurowała sezon na własnym stadionie Amica. Występujący bez kontuzjowanego Tomasza Dawidowskiego piłkarze z Wronek zainkasowali trzy punkty kosztem warszawskiej Polonii. Triumfalny powrót po wojażach w Bundeslidze zanotował Paweł Kryszałowicz, autor pierwszej bramki. Drugą dorzucił po przerwie, po dośrodkowaniu Burkhardta, strzałem głową Jarosław Bieniuk i Amica pokonała Polonię 2:0.

Widzew Łódź zremisował na własnym boisku ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki 2:2. Łodzianie nie wykorzystali dużej okazji na odniesienie zwycięstwa. Już w 28. minucie bramkarz Świtu faulował w polu karnym Pawlaka i sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Podbrożny. Tuż przed przerwą Brazylijczyk Juliano wykorzystał dośrodkowanie Nazaruka i głową podwyższył wynik.

Druga połowa meczu niespodziewanie należała do gości. Na 10 minut przed końcem spotkania Wiechowski podał do Mierzejewskiego, który zdobył kontaktową bramkę, a już kilka minut później był remis. Wiechowski dośrodkował z rzutu rożnego, a celnym uderzeniem głową popisał się Unierzyski. Łódzcy kibice opuszczali stadion rozczarowani - Widzew zremisował wygrany mecz.

W podobnych nastrojach było 16 tysięcy kibiców Lecha, którzy na stadionie przy ul. Bułgarskiej oglądali mecz z Górnikiem Zabrze. Osłabieni odejściem m.in. Kompały i Wiśniewskiego goście odnieśli zwycięstwo 2:1. Górnik grał defensywnie, z nastawieniem na szybkie kontry, które wyprowadzać mieli Bukalski i Probierz, a wykańczać szybki Sikora. Taka taktyka okazała się skuteczna. W 22. minucie Bukalski otrzymał piłkę przed polem karnym i mocnym mierzonym strzałem pokonał Tyrajskiego. Lech rzucił się do odrabiania strat i swój cel osiągnął jeszcze przed przerwą. Pięknym uderzeniem z dystansu, po którym piłka wpadła w samo okienko bramki, popisał się debiutujący w ekstraklasie Zbigniew Zakrzewski.

Po zmianie stron nadal przeważał Lech - gospodarzom brakowało jednak skuteczności i... zostali za to skarceni. W 84. minucie meczu świetną asystą popisał się Jakosz, a Sikora głową z bliska trafił do siatki. Lechici nie zdołali się już podnieść i odrobić strat.

Zobacz wyniki oraz opisy spotkań 1. kolejki naszej ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy