Reklama

Reklama

Edinson Cavani wściekły na transferowe spekulacje

Edinson Cavani powiedział, że jest wściekły na pojawiające się co chwilę transferowe spekulacje. Znakomity napastnik stwierdził, że teraz dla niego najważniejsza jest reprezentacja. W niedzielę Urugwaj zmierzy się z Włochami w meczu o trzecie miejsce Pucharu Konfederacji FIFA.

Zainteresowanie snajperem Napoli jest ogromne. Biją się o niego największe europejskie kluby z Chelsea Londyn, Realem Madryt i Manchesterem City na czele. W sobotę we włoskich mediach pojawiła się informacja, że Urugwajczyk doszedł już do porozumienia z "The Blues". Na Stamford Bridge Cavani ma zarabiać 8,5 miliona euro za sezon. Właściciel Chelsea rosyjski miliarder Roman Abramowicz zaoferował piłkarzowi pięcioletni kontrakt. Według medialnych spekulacji, Abramowicz musi teraz dogadać się z Napoli. Włoski klub oczekuje za swojego asa 63 mln euro, kwoty zgodnej z klauzulą odstępnego zawartej w kontrakcie piłkarza.

Cavani, który przebywa obecnie na Pucharze Konfederacji FIFA w Brazylii, jest ciągle pytany o swoją klubową przyszłość. 26-letni napastnik ma już tego serdecznie dość.

"Wasze gadanie na początku nie przeszkadzało mi, ale teraz muszę przyznać, że jestem już tym zaniepokojony" - stwierdził na spotkaniu z dziennikarzami. "Mówicie zbyt wiele o czymś, co teraz nie ma znaczenia. Skupiam się wyłącznie na grze w reprezentacji i myślę tylko o pojedynku z Włochami o trzecie miejsce. Gram w Italii, znam włoskich piłkarzy. Spodziewałem się, że w Brazylii zagrają wielki turniej i chciałbym im z tego powodu złożyć gratulacje. Chcemy jednak wygrać mecz z nimi i sprawić, żeby nasz zespół zajął jak najlepsze miejsce" - podkreślił Cavani.

Słowa swojego napastnika powtórzył selekcjoner reprezentacji Urugwaju Oscar Tabarez. "Zmierzymy się z silną drużyną, ale na tym etapie wszystko może się zdarzyć. Będziemy walczyć do końca o jak najlepszy wynik" - mówił trener.

"Za każdym razem, kiedy zakładamy koszulkę reprezentacji, chcemy wygrać. Trzecie miejsce naprawdę wiele dla nas znaczy" - zaznaczył napastnik "Urusów" Luis Suarez.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje