Reklama

Reklama

Dziesięć dni zakazu gry w piłkę w Urugwaju

W piątek rozpoczął się w Urugwaju 10-dniowy zakaz rozgrywania meczów piłki nożnej, który wprowadzono w konsekwencji wydarzeń ze środowego spotkania pomiędzy Penarolem i Nacionalem. Podczas zamieszek po ostatnim gwizdku bramkarz gości uderzył policjanta.

Gdy sędzia zakończył spotkanie, rozgrywane w ramach towarzyskiego turnieju w przerwie międzysezonowej, rozwścieczeni piłkarze Nacionalu go zaatakowali. Z odsieczą arbitrowi przybyła policja. Bramkarz Jorge Bava uderzył jednego z mundurowych, za co natychmiast trafił do aresztu.

Reklama

Nazajutrz zawodnik złożył oświadczenie, w którym - według doniesień medialnych - przeprosił za swoje zachowanie. Jak twierdził, zareagował agresywnie dopiero po tym, jak sam otrzymał cios policyjną tarczą i pałką.

- Porozumieliśmy się z ministerstwem spraw wewnętrznych i doszliśmy do wniosku, że musimy podjąć działania, które będą jasnym sygnałem, że nie można przekraczać pewnych granic - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej prezes Urugwajskiej Federacji Piłkarskiej Sebastian Bauza.

W konsekwencji zakazu zwycięzca spotkania - Penarol - nie będzie mógł rozegrać finałowego meczu turnieju z Atletico Tucuman, który miał odbyć się w sobotę.

Przed środowym pojedynkiem, nazywanym w Urugwaju "clasico", ucierpiał także młody mężczyzna, który został postrzelony w trakcie walk chuliganów obu drużyn w pobliżu stadionu Centenario w Montevideo. Ranny przebywa obecnie na oddziale intensywnej terapii w jednym ze stołecznych szpitali.

Urugwaj, który na mistrzostwach świata w RPA 2010 zajął czwarte miejsce, od dłuższego czasu próbuje poradzić sobie z przemocą na stadionach i w ich pobliżu. Największe problemy sprawiają pseudokibice właśnie Penarolu, który wygrał Aperturę (pierwszą część sezonu), oraz Nacionalu.

Dowiedz się więcej na temat: Jorge Bava

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje