Reklama

Reklama

Dudek: Karny był ewidentny

W szlagierowym meczu 21. kolejki Premiership, FC Liverpool przegrał z Chelsa Londyn 0:1. Bardzo dobre zawody rozegrał Jerzy Dudek, ale po strzale Joe Cole'a musiał skapitulować.

Zdaniem polskiego bramkarza zejście z boiska Xabiego już w 27. minucie, najbardziej pokrzyżowało plany "The Reds".

Reklama

- Umiejętnie kierował drużyną. W tym czasie Riise schodził do środka, by lewą stroną mógł atakować Traore. Goście byli momentami bezradni. A tak po zejściu Hiszpana nasz kapitan Steven Gerrard musiał więcej sił poświęcić defensywie i rzadziej uczestniczył w akcjach zaczepnych - powiedział Dudek na łamach "Przeglądu Sportowego".

Reprezentant Polski kilka razy udanie interweniował, ale najwięcej oklasków, Dudek zebrał za wygranie pojedynku sam na sam z Arjenem Robbenem.

- Po prostu zachowałem zimną krew. W takich sytuacjach, jeżeli rywal dobrze przymierzy bramkarz nie ma najmniejszych szans. I dlatego należy zrobić wszystko, by przeciwnika zmusić choćby do maluteńkiego błędu - relacjonował bramkarz "The Reds".

Najwięcej kontrowersji wzbudziła sytuacja z pierwszej połowy spotkania, kiedy pomocnik Chelsea Tiago dotknął piłki ręką w polu karnym, ale sędzia Mike Riley nie zauważył tego i nie podyktował "jedenastki" dla Liverpoolu.

- Karny był ewidentny, bo nawet Mourinho nam współczuł z tego powodu - dodał Dudek.

Dowiedz się więcej na temat: karny | Jerzy Dudek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama