Reklama

Reklama

Dramatyczne boje Kasperczaka w Pucharze Narodów. Dziś gra z Algierią

To będzie jedno z najważniejszych spotkań w karierze Henryka Kasperczaka. Dziś o godzinie 17 prowadzona przez niego reprezentacja Tunezji gra swój drugi mecz w finałach Pucharu Narodów Afryki z Algierią. Zespół polskiego szkoleniowca musi walczyć w spotkaniu z faworyzowanym rywalem o zwycięstwo.

Na początek zmagań w grupie B Africa Cup of Nations, "Orły Kartaginy" uległy Senegalowi 0-2. W drugim spotkaniu tej grupy Algieria niespodziewanie straciła punkty w starciu z Zimbabwe, remisując 2-2. Dziś obie drużyny muszą grać o pełną pulę, a szczególnie dotyczy to Tunezji trenera Kasperczaka.

Reklama

Dziewięć lat temu, kiedy podczas Pucharu Narodów Afryki prowadził reprezentację Senegalu, to właśnie w drugim meczu, po porażce z Angolą 1-3 "Lwy Terangi" straciły praktycznie szanse na awans, a następnego dnia polski szkoleniowiec podał się do dymisji.

Wyrzucił Kasperczaka na trybuny

Z grupy, w równie dramatycznych okolicznościach, nie udało mu się wyjść dwa lata temu, kiedy był selekcjonerem Malijczyków. Stało się tak pomimo tego, że w grupie śmierci, za jaką uchodziła wtedy grupa D z Wybrzeżem Kości Słoniowej, Kamerunem i Gwineą, nie przegrał meczu. Po zakończeniu grupowych gier i Mali i Gwinea miały na swoim koncie tyle samo punktów i bramek. W tej sytuacji o tym, kto awansuje dalej, decydowało... losowanie. Wygrała je Gwinea i to ona grała w 1/4 rozgrywek.

Emocjonujących momentów nie brakowało we wcześniejszym okresie pracy Henriego na Czarnym Lądzie. Polski trener dobrze zapamiętał półfinał Pucharu Narodów w 1994 roku. Prowadzona przez niego jedenastka WKS grała w nim z Nigerią, w składzie której były takie gwiazdy, jak Jay-Jay Okocha, Rashidi Yekini czy Daniel Amokachi. "Bohaterem" meczu był jednak arbiter ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich Mohamed Ali Bujsaim, który pod koniec regulaminowego czasu wyrzucił na trybuny trenera Kasperczaka...

- To co robił sędzia w tym meczu, to było coś niewiarygodnego. Przymykał oczy na brutalne faule Nigeryjczyków. Po ich bezpardonowych wejściach dwóch moich najlepszych napastników: Joel Tiehi oraz Abdoulaye Traore musiało opuścić boisko z kontuzjami. Sędzia mnie tak sprowokował, że w końcu wyrzucił z ławki rezerwowych. Naprawdę, bardzo się wtedy zdenerwowałem. Osłabieni daliśmy sobie strzelić dwa gole, a potem przegraliśmy w karnych - wspominał Henri (cytat z książki "Afryka gola! Futbol i codzienność", Sorus 2010).

Dramatyczny był też ćwierćfinał z Burkina Faso w 1998 roku. Kasperczak prowadził wtedy Tunezję, z którą dwa lata wcześniej na boiska RPA wywalczył wicemistrzostwo kontynentu. - Miałem bardzo dobry zespół, taki, który było stać na powtórzenie wcześniejszego sukcesu, a nawet sięgnięcie po tytuł. W ćwierćfinale graliśmy z gospodarzami Burkina Faso. Trzy razy mieliśmy ich na łopatkach, ale niestety, ulegliśmy w serii karnych - opowiadał niedawno Interii.

Kawałek ziemi w Bamako

W afrykańskiej karierze polskiego trenera nie brakuje jednak pięknych zwycięstw, jak choćby w ćwierćfinałach PNA w 1994 r. z Ghaną (prowadził wtedy WKS), w 1996 r., kiedy to w 1/4 jego Tunezja pokonała w karnych Gabon, a w półfinale Zambię, czy w 2002 roku, kiedy to z Mali w ćwierćfinale niespodziewanie 2-0 pokonało RPA. Po tej wygranej trenera Kasperczaka uhonorowano... kawałkiem ziemi w Bamako.

Dziś kolejny ważny mecz z jego udziałem. Będzie to spotkanie numer 28. dla trenera Kasperczaka w Pucharach Narodów, pod tym względem jest jednym z rekordzistów. Z tych prawie 30 gier w afrykańskich mistrzostwach 9 wygrał, 9 zremisował i 9 przegrał. Jak będzie dzisiaj na Stade de Francevill dowiemy się przed godziną 19. W drugim spotkaniu grupy B Senegal mierzy się wieczorem z Zimbabwe.

Michał Zichlarz

Puchar Narodów Afryki: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje