Reklama

Reklama

Dramatyczna relacja piłkarza. Opowiedział o porwaniu ukraińskiej sędzi

Ołeksij Dytiatjew przez ostatnie pięć lat występował w barwach polskiego klubu. Teraz ukraiński piłkarz zakończył swoją przygodę z Cracovią. Tymczasem jego kraj jest niszczony przez Rosjan. 33-latek opowiedział dziennikarzom "Sportowych Faktów" o swojej sytuacji, zrelacjonował także dramatyczną historię ukraińskiej sędzi piłkarskiej.

Ostatni sezon w Cracovii był dla Dytiatjewa szczególnie trudny. Nie dość, że 33-latek znalazł się poza głównym składem, to na dodatek jego kraj został zaatakowany przez wojska Władimira Putina. Piłkarz robił wszystko, co w jego mocy, by wesprzeć walczących z agresorem rodaków. To, co dodatkowo zabolało Dytiatjewa, to fakt, że Rosjanie porwali jego znajomą, a także ukraińską arbiter piłkarską, Irinę Pietrową.

Reklama

Tragedia byłych piłkarzy Szachtara. Zaciągnięto ich do rosyjskiej armii

Pietrowa przeżyła koszmar. "Trzymali ją w celi, jak złodzieja"

Irina Pietrowa została uprowadzona sprzed własnego domu 10 maja, po tym, jak odmówiła sędziowania meczów organizowanych z okazji świętowanego w Rosji Dnia Zwycięstwa. Kobieta spędziła w niewoli kilkanaście dni. Ołeksij Dytiatjew opowiedział w rozmowie ze "Sportowymi Faktami", przez co przeszła jego znajoma.

Wiadomość o tragedii arbiter piłkarskiej szybko rozeszła się po świecie. Jak poinformował piłkarz Cracovii, o uwolnienie Pietrowej zawalczył wysoko postawiony negocjator. I choć Rosjanie finalnie zgodzili się wypuścić Ukrainkę, nadal otwarcie jej grozili. Kobieta uciekła do Polski, później schronienie znalazła w Kijowie.

Marek Papszun: Konflikt z Rosją jest odwieczny i będzie trwał

Dytiatjew aktywnie pomaga rodakom

Piłkarz od rozpoczęcia wojny przebywa na terenie Polski. Swoim rodakom pomaga jednak na wiele sposobów, m.in. znajdując obywatelom Ukrainy schronienie w naszym kraju. 33-latek zdobywał także zaopatrzenie niezbędne ukraińskim wojskom.

Wydawać by się mogło, że to wszystko, co obrońca Cracovii mógł zrobić. Ukrainiec poszedł jednak o krok dalej - zorganizował aukcje internetowe, gdzie sprzedawał swoje koszulki piłkarskie. Cały dochód przeznaczył na pomoc najbardziej potrzebującym.

Jak zdradził piłkarz, w aukcjach brali udział przede wszystkim kibice Cracovii. Od jednego z nich Dytiatjew usłyszał zdanie, które głęboko zapadło mu w pamięci. "Dziękuję, bo walczycie nie tylko za swój kraj, ale także za naszą wolność".

Andrij Szewczenko spotkał się z najbliższymi. Po raz pierwszy od wybuchu wojny

Ukrainiec wkrótce zakończy swoją przygodę z Cracovią

Po pięciu latach 33-latek rozstanie się z polskim klubem. Dytiatjew w barwach Cracovii zagrał 81 razy, niedawno pożegnał się z kibicami wpisem na Instagramie.

"Sportowym Faktom" zdradził, że na ten moment nie planuje wrócić do ojczyzny. Wszystko przez wojnę zapoczątkowaną przez Władimira Putina. "Chciałbym zostać w Polsce, bo szczerze mówiąc, nie mam do czego wracać. Moje miasto jest okupowane. Dopóki to się nie zmieni, nie mogę jechać na Ukrainę".

Odezwa braci Kliczków do świata. Ostrzegają Putina, padają słowa po polsku

Reklama

Reklama

Reklama