Dramat Lewandowskiego, kibice ruszyli do akcji. Poruszenie w Barcelonie
Niespokojnie zrobiło się w kraju nad Wisłą po tym, gdy FC Barcelona wydała komunikat dotyczący Roberta Lewandowskiego. Polak nie wystąpi w dzisiejszym spotkaniu przeciwko Atletico Madryt z powodu złamania oczodołu. Jego pozostali koledzy mają dodatkowo trudne zadanie w postaci odrobienia aż czterobramkowej straty. Nie zmienia to faktu, że wiara w sukces jest dosyć spora. Najlepszy na to dowód? Sceny dziejące się od niedawna na ulicach stolicy Katalonii. Do akcji wkroczyli kibice. Zdjęcia obiegły już media społecznościowe.

Nie ulega wątpliwości, że przed FC Barcelona dziś jedno z najważniejszych spotkań w obecnie trwającym sezonie. Liderzy La Ligi są bliscy odpadnięcia z Pucharu Króla, ponieważ w pierwszym półfinale przegrali aż 0:4 z Atletico Madryt. Na domiar złego we wtorkowy wieczór nie pomoże im Robert Lewandowski, o czym wspominaliśmy na wstępie. Polak ma co prawda powrócić w ekspresowym tempie, lecz jeszcze nie 3 marca.
"Będziemy musieli sobie z tym poradzić. Trzeba to zaakceptować. Mieliśmy pecha. Obracając się, uderzył o ramię przeciwnika. Potem strzelił gola. Utrata takiego gracza jak on, Frenkie, Gavi, Eric czy Andreas zawsze jest trudna, ale drużyna zawsze sobie z tym dobrze radzi" - mówił Hansi Flick na konferencji prasowej. Trener wierzy jednak w pozytywny zwrot akcji. "Musimy sprawić, by niemożliwe stało się możliwe. To nasz cel" - dodawał. Podobnie do sprawy podchodzą kibice, czego dowód otrzymaliśmy we wtorkowy poranek.
Kibice FC Barcelona ruszyli do akcji. W mieście pojawiły się transparenty
Na profilu "PB NOSTRA ENSENYA", czyli jednej z grup odpowiedzialnych za doping, pojawiło się kilka zdjęć przedstawiających transparenty. Nawiązywały one do udanych powrotów swoich ulubieńców w przeszłości. Kibice wspomnieli o Ipswich 1977, Anderlechcie 1978, Goeteborgu 1986 oraz Paryżu 2017. Zwłaszcza rywalizacja z ekipą ze stolicy Francji do dziś jest miło wspominana nie tylko w Hiszpanii. Francuzi na Camp Nou wybrali się z czterobramkową zaliczką, lecz zostali zdemolowani przez "Bordowo-granatowych" 6:1. Z podobną sytuacją przed pierwszym gwizdkiem mamy do czynienia obecnie. Fani marzą więc o powtórce z rozrywki.
"Historia nie wyjaśnia się sama. Jest zapisana" - podsumowały krótko osoby odpowiedzialne za akcję. Początek meczu zaplanowano na godzinę 21:00. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.












