Reklama

Reklama

Diego Maradona nie żyje. Cabrini przeprasza za kontrowersyjną wypowiedź

Antonio Cabrini, włoski mistrz świata z 1982 roku, wyraził kontrowersyjną opinię na temat życia i śmierci Diego Armando Maradony. Wywołał tym oburzenie w wielu regionach Italii. Teraz za swoją wypowiedź przeprasza.

Podczas pobytu w Neapolu "boski Diego" popadł w złe towarzystwo. To tam uzależnił się od kokainy, mimo że z narkotykami eksperymentował już w Barcelonie. Proces niekontrolowanej autodestrukcji zakończył się spektakularnym upadkiem uwielbianego piłkarza.

"Maradona dzisiaj by żył, gdyby grał kiedyś w Juventusie zamiast w Napoli. Nadal byłby z nami. Uratowałoby go turyńskie środowisko, nie sam klub. Jego miłość do Neapolu była tak samo silna i autentyczna jak chora" - wypowiedź Cabriniego zacytowała "La Gazetta dello Sport".

Reklama

Jak można było się spodziewać, słowa te uraziły we Włoszech wielu ludzi, nie tylko piłkarskich kibiców. Mistrz świata sprzed niemal czterech dekad szybko to zrozumiał. I postanowił przeprosić.

"Źle zinterpretowano moje słowa. To nie był osąd moralny, tylko komentarz na temat energii miasta, które nie mogło pomieścić wielkiej pasji Diego. Przepraszam każdego, kto poczuł się urażony - przytacza wyjaśnienia Cabriniego "La Repubblica".

Diego Armando Maradona zmarł w środę w swoim domu pod Buenos Aires. Miał 60 lat. Przyczyną zgonu był obrzęk płuc spowodowany ostrą niewydolnością krążenia. Dzień później geniusz futbolu został pochowany na przedmieściach argentyńskiej stolicy. 

UKi


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje