Po finale Ligi Mistrzów sezon 2024/2025 dla większości drużyn się zakończył. Część europejskich gigantów czekał jednak jeszcze wyjazd za ocean, aby na amerykańskich boiskach zmierzyć się w walce o tytuł najlepszej klubowej drużyny świata podczas pierwszego w historii rozszerzonego Klubowego Mundialu. Taki los spotkał kilku gigantów, w tym dwóch finalistów Ligi Mistrzów, a więc Paris Saint-Germain oraz Inter Mediolan.
Oprócz nich w USA stawili się także piłkarze Realu Madryt, Bayernu Monachium czy Manchesteru City. Ekipy z Francji oraz Hiszpanii zgodnie z oczekiwaniami zagrają ze sobą w środę o miejsce w finale. Zestaw drugiego półfinału był jednak dość zaskakujący, bo Anglię reprezentowało Chelsea, a po drugiej stronie boiska stali piłkarze Fluminense, a więc największa sensacja całego turnieju.
Chelsea w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Popis debiutującego Joao Pedro
Faworytem wtorkowego półfinału byli oczywiście zawodnicy prowadzeni przez Enzo Marescę, a Włoch w środku turnieju dostał od klubowych działaczy wzmocnienie w postaci Joao Pedro, który wyszedł w pierwszym składzie desygnowanym do gry przez włoskiego szkoleniowca na mecz.
Szybko stało się jasne, że był to bardzo dobry wybór Enzo Maresci. Już w 18. minucie piłka spadła bowiem pod nogi właśnie Joao Pedro, który znalazł się niepilnowany przed polem karnym i bez zastanowienia kopnął w kierunku bramki strzeżonej przez 44-letniego Fabio. Futbolówka wpadła idealnie za plecy golkipera, a Chelsea wyszła na prowadzenie, choć Pedro nie okazywał swojej radości z szacunku do byłego klubu.
Zapadła decyzja ws. Szczęsnego. Ter Stegen nie chce o tym słyszeć. Błyskawiczna reakcja
W 36. minucie kibice Chelsea miało prawo na chwilę się zatrzymać. Sędzia Letexier wskazał bowiem na rzut karny po zagraniu ręką Chalobaha. Francuz został jednak wezwany do monitora i po analizie VAR anulował stały fragment gry, tłumacząc kibicom zgromadzonym na stadionie, że ręka była ułożona w sposób naturalny, co uchroniło gracza Chelsea od popełnienia faulu.
W drugiej połowie Chelsea od początku szukała podwyższenia prowadzenia i znów w roli głównej znalazł się Joao Pedro. Brazylijczyk popędził lewym skrzydłem, ściął do środka i huknął nie do obrony z około 12. metrów. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce. To był jeden z ostatnich akcentów Brazylijczyka w tym meczu, który niedługo później zszedł z murawy jako bohater zespołu, który poprowadził do zwycięstwa 2:0 w swoim debiucie. Chelsea w finale zagra z PSG lub Realem Madryt. Mecz o tytuł najlepszej klubowej drużyny świata już w niedzielę.











