Dariusz Szpakowski się hamował, uderzył w pracę Santosa. Padły mocne słowa
Fernando Santos ma za sobą kolejne nieudane zgrupowanie, które obnażyło wszelkie słabości reprezentacji Polski. Doświadczony selekcjoner nie potrafił odmienić oblicza swojej drużyny tuż po kompromitującej porażce z Mołdawią, dopisując do opasłego CV kolejne fatalne spotkania. Litości dla 68-latka nie okazał Dariusz Szpakowski, który w mocnych słowach uderzył w jego pracę. Dał również jasno do zrozumienia, kto powinien zostać nowym opiekunem "Biało-Czerwonych".

Zatrudnienie Fernando Santosa w roli selekcjonera reprezentacji Polski miało pokazać, że Cezary Kulesza nie zamierza kurczowo trzymać się przyjętych ram i też potrafi działać nieszablonowo. Zatrudnienie głośnego nazwiska z europejskiej giełdy selekcjonerów miało być nowym otwarciem tuż po owianym złą sławą mundialu w Katarze. Niestety, ale piłkarscy Bogowie raz jeszcze jawnie zadrwili z reprezentacji Polski, a kolejny portugalski specjalista odbił się czkawką szarganemu problemami PZPN-owi.
Miały być konsultacje z opiekunami młodszych reprezentacji, aktywne wspieranie rodzimej szkoły trenerów, a także świeża krew w drużynie narodowej. Skończyło się na kiepskim stylu, fatalnych wynikach, a także licznych wymówkach, którymi Fernando Santos karmił w ostatnim czasie polskie media. O ile początkowo miał mocny kredyt zaufania, a brak widocznego progresu można było rozpatrywać, jako element złożonego procesu, o tyle blamaże z Mołdawią oraz Albanią podkopały jego wątły autorytet.
Niestety, ale projekt sportowy byłego mistrza Europy nie wypalił, a on sam zawiódł na całej linii. Na zawsze pozostanie jedną z twarzy rozkładającej się reprezentacji Polski, która w atmosferze wstydu schodziła z boisk w Kiszyniowie czy Tiranie.
To właśnie niedzielna porażka w stolicy Albanii mocno skomplikowała naszą sytuację w grupie, a potencjalny wyjazd na przyszłoroczne euro stoi pod wielkim znakiem zapytania. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Robert Lewandowski i spółka będą zmuszeni do walki w barażach, a jak wiadomo, te rządzą się swoimi prawami.
Dariusz Szpakowski się nie hamował, uderzył w pracę Santosa. Padły wymowne słowa
Kilkoma przemyśleniami na temat gry "Biało-Czerwonych" podzielił się Dariusz Szpakowski. W trakcie audycji "Misji Futbolu" emitowanej w "Przeglądzie Sportowym" nie zamierzał "brać jeńców" i mocno uderzył w zespół Fernando Santosa.
Legendarny komentator podkreślił, że aktualna sytuacja, która otwarcie zmusza kibiców i ekspertów do liczenia punktów, a także patrzenia na rywali, przywraca przykre wspomnienia z ciemnych czasów polskiej piłki.
Dariusz Szpakowski zdradził, że w jego opinii nowym selekcjonerem naszej drużyny narodowej powinien zostać Polak. Korzystając z okazji uderzył on również w Fernando Santosa, jawnie podważając jego decyzje, a także podkreślając, że nie odkrył nikogo na tej reprezentacji.
Jeśli weźmiemy Santosa i jego decyzje personalne, to nikogo nie odkrywa dla reprezentacji
Polskie media otwarcie sugerują, że los opiekuna "Biało-Czerwonych" wydaje się przesądzony. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że po kilku miesiącach "ambitny" (przynajmniej w założeniu) projekt Fernando Santosa powoli dobiega końca.
We wtorek 12 września dojdzie do spotkania 68-latka z prezesem PZPN, Cezarym Kuleszą, które ma dać ostateczną odpowiedź, czy doświadczony trener w dalszym ciągu pozostanie za sterami reprezentacji Polski.
Wiele mówi się o potencjalnej kandydaturze Marka Papszuna, jednak istotną przeszkodą, która może utrudnić jego angaż, jest podejście niektórych działaczy PZPN, którzy są jawnymi oponentami byłego szkoleniowca Rakowa Częstochowa.











