Dariusz Mioduski wycenił Legię Warszawa. Kwota dosłownie zwala z nóg
Dariusz Mioduski od marca 2017 roku jest jedynym właścicielem Legii Warszawa. Właśnie wtedy biznesmen wykupił udziały z rąk były współwłaścicieli. Ta kadencja z pewnością miała swoje dobre i złe momenty. Ostatnio więcej jest tych pierwszych, co Mioduskiego musi cieszyć. Według Antoniego Bugajskiego działacz ma konkretne oczekiwania, jeśli chodzi o potencjalną sprzedaż w przyszłości. Kwota może zwalić z nóg.

Dariusz Mioduski od wykupienia udziałów w Legii Warszawa i stania się jedynym właścicielem klubu w 2017 roku z pewnością zebrał więcej głosów krytyki niż pochwał. Bardzo wiele mówiło się o krótkowzroczności, jaką widać w różnych decyzjach, które podejmował dotychczas Mioduski. Krytykowany był oczywiście za to, jak wybierał trenerów i ile czasu dawał szkoleniowcom na pracę.
Mioduski nie dał się raczej poznać, jako człowiek cierpliwy, który daje swoim trenerom wiele czasu na pracę i poprawę rezultatów. Szczególne napięcie pojawiało się, gdy wyniki przestawały być korzystne, a trener zaczynał grać błyskawicznie o posadę. Można powiedzieć, że jak na razie najlepszą decyzją, jaką podjął Dariusz Mioduski od 2017 roku było zatrudnienie Jacka Zielińskiego.
Dariusz Mioduski wycenił Legię Warszawa
Rola dyrektora sportowego wyraźnie służy działaczowi, który wykonuje bardzo dobrą pracę na tym stanowisku, co pokazuje kadra, jaką dysponuje obecnie Kosta Runjaić. Dzięki drużynie, którą zbudował Zieliński, Legia może teraz myśleć o połączeniu gry w Lidze Konferencji Europy oraz PKO Ekstraklasie. Transfery takie, jak Gila Diasa czy Marco Burcha pokazują, że polski klub rośnie w siłę.
Być może dla Mioduskiego lepszej okazji na sprzedaż może nie być, bo wartość Legii na pewno jest bardzo wysoka. Mimo tego według wszelkich doniesień medialnych właściciel Legii nie myśli o spieniężeniu Legii, o czym informuje Antoni Bugajski z "Przeglądu Sportowego". Według Bugajskiego w jednej z rozmów miała paść kwota, za jaką Mioduski byłby w stanie sprzedać Legię. Zdaniem dziennikarza jest to aż 85 milionów euro.
To przekłada się na niecałe 400 milionów złotych. Być może Mioduski celowo podał tak wysokie oczekiwania, aby potencjalny inwestor nawet nie próbował przekonać go do sprzedaży klubu. 400 milionów złotych musi robić wrażenie.











