Reklama

Reklama

Dariusz Dudek: Żałuję, że nie mogę grać

Jeszcze niedawno był wyróżniającym się ligowcem. Marzył by zagrać w reprezentacji z bratem Jerzym. Jednak po zakończeniu rundy jesiennej poprzedniego sezonu Dariusz Dudek padł ofiarą swoistej "czystki", jaką w zespole zaprowadzili trener Jacek Zieliński wraz z dyrektorem sportowym Jackiem Bednarzem.

Jeszcze niedawno był wyróżniającym się ligowcem. Marzył by zagrać w reprezentacji z bratem Jerzym. Jednak po zakończeniu rundy jesiennej poprzedniego sezonu Dariusz Dudek padł ofiarą swoistej "czystki", jaką w zespole zaprowadzili trener Jacek Zieliński wraz z dyrektorem sportowym Jackiem Bednarzem.

Obaj postanowili pozbyć się kilku zawodników. W gronie takich "asów" jak Anatolij Dorosz czy Leo Kurauzvione znalazł się też Dudek, choć w przeciwieństwie do nich jesienią dość często łapał się do pierwszej jedenastki i trudno było dostrzec, by odbiegał umiejętnościami od kolegów, którzy zostali w drużynie. Zieliński z Bednarzem mieli inne zdanie i Dudek został przesunięty do rezerw, bez szans powrotu do pierwszego zespołu. Prawdopodobnie gdyby nawet w każdym meczu wyróżniał się bramkami i asystami (o co raczej trudno, jest przecież defensywnym pomocnikiem lub obrońcą), to i tak nikt by sobie o nim nie przypomniał. Legia co miesiąc musi płacić mu niemałe pieniądze, a zawodnik nie może rozwijać talentu. To jedna ze "wspaniałych" decyzji włodarzy klubu, który trzy lata temu zdobył mistrzostwo, a ostatnio przegrywa z przeciętnym szwajcarskim FC Zurych.

Reklama

- Zostałeś przesunięty do rezerw. Czy w tym sezonie dalej będzie można oglądać Cię tylko w spotkaniach drugiego zespołu?

- Miałem ciężką kontuzję, w ostatnim meczu III ligi zeszłego sezonu, z Mazowszem Grójec zostałem sfaulowany w szyję. Przechodziłem dwumiesięczną rehabilitację, w czwartek zacząłem treningi w rezerwach. Zobaczymy jak to się potoczy.

- Ty się wyleczyłeś, tymczasem pierwszą drużynę nawiedziła plaga kontuzji. Czy mimo to w dalszym ciągu nie ma tematu powrotu do pierwszego zespołu?

- Na pewno żałuję, że nie mogę grać. Patrząc na grę Legii przypomina się mecz z Schalke, gdy wywalczyłem karnego i strzeliłem bramkę. Nie czuję się gorszy od piłkarzy z pierwszej drużyny. Ale zdaję sobie sprawę, że powrót pierwszego zespołu to temat zamknięty. Nawet gdybym świetnie grał w rezerwach, i tak nie dostałbym szansy. Dostałem natomiast karę 10 tys. złotych za grę w drugim zespole. Oficjalną przyczyną tej kary była słaba postawa w rezerwach.

- Skoro jesteś tak traktowany, to chyba myślisz o odejściu z klubu.

- Na razie myślę przede wszystkim o tym, by odbudować się fizycznie. Potrzebuję jeszcze dwóch - trzech tygodni by dojść do odpowiedniej dyspozycji. O zmianie klubu będę myślał trochę później, choć w Warszawie są bardzo fajni kibice, dobrze mnie traktują, życzą jak najlepiej w trudnych chwilach. Bo nie ukrywam, że przeżywam teraz trudne chwile.

- Są sygnały z innych klubów?

- Mam propozycje, ale wolałbym o nich nie mówić (nieoficjalnie mówi się o byłym klubie Dudka Odrze Wodzisław - red.).

- Ale chodzi o klub z Polski czy z zagranicy?

- Mam propozycję z Grecji, ale nie czuję się jeszcze na siłach, by tam grać.

- Jak oceniasz grę Legii w meczu z Zurychem?

- Duży wpływ miała czerwona kartka dla Łukasza Surmy, który rzeczywiście bardzo mocno zaatakował rywala, ale musiałbym zobaczyć powtórki w telewizji by oceniać czy słusznie sędzia sięgnął po czerwoną kartkę. Tak czy inaczej Legia nie zachwyciła, Piotrek Włodarczyk miał dużą ochotę do gry, ale sam nie mógł wiele zdziałać.

- Nad rodziną Dudków zawisło jakieś fatum. Ty masz problemy, Jurek też. Najpierw stracił miejsce w składzie, potem doznał kontuzji.

- Kontuzja nie jest na szczęście tak poważna, jak początkowo informował rzecznik prasowy Liverpoolu, który twierdził, że jest to złamanie z przemieszczeniem. Jurkowi "skoczył" staw i faktycznie wyglądało to groźnie. Okazało się, że jest to "tylko" naciągnięcie mięśnia i przyczepu w łokciu. Z tego co mi mówił za sześć tygodni będzie gotów do gry.

- Z waszych problemów wyłania się jednak jeden pozytyw. Macie teraz trochę czasu by się odwiedzać.

- To prawda, Jurek niedawno odwiedził mnie w Warszawie. Mieliśmy czas zjeść obiad. Jurek wrócił do Anglii, ale możliwe, że niebawem znów się spotkamy w Warszawie.

Tylko Piłka

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy