Reklama

Reklama

Dantejskie sceny po meczu w Bośni. Samochód sędziego podpalony

Do bardzo groźnej sytuacji doszło po meczu bośniackiej ekstraklasy między Veležem Mostar i Boracem Banja Luka. Jak informuje dziennikarz Haris Mrkonja, samochód arbitra sędziującego w tym spotkaniu "został przejęty" i podpalony. Jedna osoba miała zostać ranna. Wcześniej meczu nie udało się dokończyć.

We wtorek obecny mistrz Bośni i Hercegowiny, Borac Banja Luka, wybrał się do Mostaru, by tam zmierzyć się na wyjeździe z miejscowym Veležem. Spotkanie zakończyło się jednak wielkim skandalem - nie rozegrano pełnych 90 minut, ponieważ kibice Veležu wtargnęli na boisko.

Velež Mostar - Borac Banja Luka. Mecz przerwany przez agresywnych kibiców

Do tej groźnej sytuacji doszło w 82. minucie spotkania, tuż po tym, jak Borac podwyższył swoje prowadzenie do stanu 2-0. Mostarscy fani od dłuższego czasu dawali wyrazy swojego niezadowolenia względem arbitra głównego spotkania, Sabriji Topalovicia, a negatywne emocje sięgnęły zenitu właśnie na osiem minut przed zakończeniem podstawowego czasu gry.

Jak informuje serbski portal sport.blic.rs, agresywny tłum po wejściu na murawę próbował zaatakować sędziego, ale uderzony miał zostać również zawodnik Boracu, Jovo Lukić. W takiej sytuacji Topalović nie miał wyjścia i musiał natychmiastowo przerwać mecz. Mostarowi grozi teraz surowa kara - z całą pewnością możliwy jest walkower na rzecz Boracu (czyli dopisanie gościom z Banja Luki wyniku 3-0) oraz zamknięcie na jakiś czas stadionu Veležu. Nad ewentualnymi karami zastanowi się niebawem federacyjna komisja, jak tylko zapozna się z raportami dotyczącymi. meczu.

Reklama

Auto sędziego kompletnie spłonęło

Niestety na bijatyce na boisku się nie skończyło. Jak poinformował na Twitterze dziennikarz Haris Mrkonja, po meczu samochód sędziego "został przejęty" w tunelu oraz podpalony. Nieco więcej informacji na ten temat podaje telewizja beIN Sports, według której pojazd doszczętnie spłonął, a jedna osoba została ranna w całym incydencie i trzeba ją było przetransportować do szpitala w Jablanicy.

Według telewizji po przedwczesnym zakończeniu spotkania Topalović oraz jego dwaj asystenci wracali do Sarajewa. W pewnym momencie w tunelu znajdującym się na trasie do bośniackiej stolicy zostali zaatakowani przez cztery osoby - ich auto zostało uszkodzone, a potem obrzucone czymś w rodzaju pochodni, która wywołała poważny pożar.

Jak podkreśliło beIN Sports, choć wcześniej zdarzały się np. oskarżenia względem bośniackich sędziów dotyczące korupcji, to taki skandal, jak ten, który można było zaobserwować w poniedziałek w Mostarze, należał raczej do rzadkich zjawisk.

PaCze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje