Reklama

Reklama

​Czesi patrzą na Polskę. Też zmieniają system rozgrywek

Od sezonu 2017/18 liga naszych południowych sąsiadów ma grać w nowym systemie. Ligowe zespoły czeka więcej spotkań. Walory polskiego modelu zachwala w czeskim "Sporcie" Werner Liczka, szef piłkarskich trenerów nad Wełtawą.

Liga czeska. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Trener wicelidera Ekstraklasy z Gliwic Radoslav Latal grzmi, że obowiązujący w naszej lidze podział punktów po 30 kolejkach sezonu zasadniczego to katastrofa. - Już mogłem mieć wakacje, a tak czeka mnie siedem najważniejszych spotkań w karierze trenerskiej - mówił Interii tydzień temu po wygranej jego Piasta z Jagiellonią.

Tymczasem w jego kraju też szykuje się reforma rozgrywek. Może jeszcze nie od najbliższego sezonu, ale już raczej na pewno od kolejnego.

Reklama

Działacze z Czech uważają, że 11 tygodniowa przerwa pomiędzy rundą jesienną, a wiosenną jest za długa. Poza tym chcą zwiększyć liczbę rozgrywanych meczów. Teraz jest ich 30, a docelowo ma być 35. - Bardziej jednak brany jest pod uwagę system belgijski, niż ten, który obowiązuje u was - tłumaczy nam Karel Haring z czeskiego "Sportu".

Piłkarscy oficjele za południową granicą nie chcą słyszeć o dzieleniu punktów, jak to się dzieje w Polsce. - Jeśli chodzi o zwiększenie liczby spotkań, to jesteśmy zdecydowanie za. Niesie to za sobą plusy ze sportowego i ekonomicznego punktu widzenia. Osobiście uważamy jednak, że nie może być mowy o dzieleniu punktów, które zespół zdobędzie w sezonie - zaznacza Adam Kotalik, dyrektor Sparty Praga, ćwierćfinalisty tegorocznej Ligi Europy.

- Mam doświadczenie z pracy w Polsce, jeżeli chodzi o podział zespołów na grupy. Swego czasu był tam podział na dwie ośmiozespołowe grupy, z których cztery najlepsze grały potem o mistrzostwo, a słabsze o utrzymanie. Był to ciekawy model, wszystkie mecze były pod dużą presją, ale nie zwiększało to liczby rozgrywanych spotkań. Ten obecny, współczesny polski system jest mi znacznie bliższy. Praktycznie wszyscy i do końca o coś grają - uważa z kolei Werner Liczka, który kilka dni temu został trenerem walczącego o pierwszoligowy awans Radomiaka.

Jak miałby wyglądać czeski system? Liga, po 30 kolejkach sezonu zasadniczego, zostałaby podzielona na 3 części. Wszystkie punkty zostałyby zaliczone, nie byłoby żadnego dzielenia, jak u nas. Zespoły z miejsc 1-6 grałyby o mistrzostwo w pięciu dodatkowych spotkaniach. Z kolei drużyny z lokat 7-10 rywalizowałyby między sobą o to, kto wygra grupę i zmierzy się potem z drużyną z grupy mistrzowskiej o miejsce w Lidze Europy. Ostatnie sześć ekip z miejsc 11-16 walczyłoby o utrzymanie. Zamiast 30, byłoby więc 35 ligowych kolejek. Projekt popiera większość ligowych klubów za naszą południową granicą. Nowy model rozgrywek ma obowiązywać od sezonu 2017/18.

Autor: Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL