Reklama

Reklama

Czechy - Słowacja 4-1 w meczu reprezentacji do lat 21

Przygotowująca się do finałów młodzieżowego Euro reprezentacja Polski, przegrała w czwartek w Krakowie 1-2 z Włochami, a w piątek w Karwinie zmierzyły się reprezentacje, z którymi w najbliższych czasie przyjdzie zagrać naszym młodzieżowcom: Czesi i Słowacy. Zdecydowanie lepsze wrażenie zostawili za sobą Czesi, którzy wygrali aż 4-1.

Słowacy zmierzą się z "Biało-czerwonym" na inaugurację mistrzostw Europy do lat 21, które w czerwcu odbędą się na naszych stadionach. Czesi pojawią się u nas już za kilkadziesiąt godzin. W poniedziałek o godzinie 17 zagrają w Kielcach z kadrą Marcina Dorny i po tym, co pokazali dzisiaj, nasi piłkarze muszą się solidnie zmobilizować.

Arbitrem meczu na Stadionie Miejskim w Karwinie była trójka sędziów z naszego kraju z Bartoszem Frankowskim jako głównym oraz Marcinem Bońkiem i Dawidem Golisem na liniach. Wszyscy spisali się bez zarzutu. Sporo Polaków był też na trybunach. Wśród nich dyrektor sportowy Wisły Płock Łukasz Masłowski, nowy dyrektor Piasta Łukasz Piworowicz czy Artur Płatek.

Reklama

Nie były to jedyne "polskie wątki". W wyjściowym składzie Słowaków był skrzydłowy Cracovii Jaroslav Mihalik (grał w I połowie), a na ławce całe spotkanie przesiedział pomocnik Lechii Lukasz Haraslin. Dodatkowo na trybunach było słychać fanów grupę głośno dopingujących Czechów i... Górnika Zabrze. Widać 14-krotny mistrz Polski ma swoich kibiców także za południową granicą.

Drużyna prowadzona przez świetnie znanego u nas trenera, byłego szkoleniowca Zagłębia Lubin Pavla Hapala, zaczęła ostrożnie. To gospodarze przejęli inicjatywę. Obok bramki strzelał kapitan czeskiej młodzieżówki Alesz Czermak, kilka razy musiał też interweniować bramkarz Adrian Chovan czy słowaccy obrońcy.

W 11. minucie było 1-0 dla gospodarzy. Piłkę przed polem karnym otrzymał grający na co dzień w młodzieżowym zespole Ajaksu Amsterdam Vaclav Czerny i ładnym, płaskim strzałem w prawy róg zaskoczył Chovana. Nie minęło kilka minut i na tablicy wyników było już 2-0 dla Czechów. Sytuacja podobna do tej, kiedy Słowacy stracili pierwszego gola. Tym razem przed polem karnym piłkę otrzymał napastnik 1.FK Pribram Zdenek Linhart. Dla odmiany "kropnął" płasko w lewy róg. Adrian Chovan także przy tym strzale był bezradny.

Czeska młodzieżówka grała szybko, z polotem, starając się kończyć akcję strzałami. Dobrze grała linia pomocy, gdzie zawodnicy często zmieniali pozycję. Aktywny był kapitan zespołu Alesz Czermak czy napastnicy. Dla odmiany goście mieli kłopoty z wyprowadzeniem akcji ze swojej połowy, a nawet z przekroczeniem środkowej linii. Nic dziwnego, że z ławki rezerwowych na swoich zawodników głośno i energicznie pokrzykiwał trener Hapal.

Słowacy dopiero w 24. minucie poważniej zagrozili miejscowym. Na linii "16" sfaulowany został Jakub Hromada i sędzia Frankowski podyktował rzut wolny. Mocne i celne uderzenie Adama Zrelaka bramkarz Czechów Ludek Vejmola zdołał jednak sparować na rzut rożny.

W 31. minucie przed szansą stanął Mihalik. Piłkę sprzed nóg pomocnika Cracovii wybił jednak świetnie interweniujący Branislav Ninaj.

Końcówka pierwszej połowy to ponownie koncert czeskiej młodzieżówki. W 43. minucie Jakub Neczas świetnie zagrał z lewego skrzydła do Czernego. Napastnik Ajaxu trafił. Piłkę sprzed linii starał się jeszcze wybić Julius Szoeke, ale bezskutecznie. 3-0 dla świetnie grających Czechów! To nie był jeszcze koniec popisów gospodarzy. W ostatniej minucie pierwszej części kolejną dobrą akcję przeprowadził Neczas. Uderzył celnie, ale Chovan zdołał odbić piłkę, doskoczył do niej jednak Czerny i zdobył swoją trzecią bramkę. Słowacy byli kompletnie rozbici.

Drugą cześć goście rozpoczęli z aż pięcioma zmianami. Na boisku zabrakło już m.in. Mihalika. W 51. minucie przyjezdnym udało się trafić do siatki. Piłka po strzale rezerwowego Pavola Szafranko odbiła się jeszcze od nóg Filipa Kasa, zmieniła kierunek lotu i wtoczyła się do siatki.

Po przerwie zawodnicy prowadzeni przez trenera Vitezslava Laviczkę zwolnili już tempo i nie atakowali z taką przebojowością, jak w pierwszej połowie. Zresztą w 64. minucie trener Czechów zdjął z boiska swoich asów, zdobywcę hat-tricka Czernego i kapitana Czermaka.

Słowacy częściej atakowali. Kilka okazji miał aktywny z przodu rezerwowy Szafranko, ale czeski bramkarz nie dal się zaskoczyć. W końcówce na boisku pojawił się inny ze słowackich piłkarzy Cracovii Tomas Vestenicky. Napastnik "Pasów" w 83. minucie zmienił Martina Chriena. Mógł zresztą zdobyć bramkę, ale dobrze interweniowali obrońcy gospodarzy.

Z Karwiny Michał Zichlarz

Czechy - Słowacja 4-1 (4-0)

Bramki: 1-0 Vaclav Czerny (11.) 2-0 Zdenek Linhart (16.) 3-0 Vaclav Czerny (43.) 4-0 Vaclav Czerny 4-1 (45.) 4-1 Pavol Szafranko (51.)

Żółte kartki: Tomas Souczek, Robert Hruby - Czechy. Branislav Ninaj, Julius Szoeke - Słowacja.

Sędziował: Bartosz Frankowski (Polska). Widzów: 2725.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje