Reklama

Reklama

Czarni w podwójnej koronie! Kontrowersje w finale

Czarni Sosnowiec, aktualne mistrzynie Polski, triumfowały również w finale Pucharu Polski, pokonując TME SMS Łódź 1:0. W decydującym starciu nie brakowało kontrowersji, ale ostatecznie "Lokomotywa" z Sosnowca mogła cieszyć się z podwójnej korony.

Rozgrywany w Warszawie finał Pucharu Polski był zakończeniem klubowego sezonu w kobiecej piłce w naszym kraju. Czarni Sosnowiec, świeżo upieczony mistrz Polski, mógł sięgnąć po podwójną koronę, na którą czekał 21 lat. Jednak młoda drużyna z Łodzi, która była rewelacją Ekstraligi i sięgnęła po srebrny medal, nie zamierzała tanio sprzedawać skóry. 

Puchar Polski z VAR-em

Dla Czarnych ten mecz był szczególny również dlatego, że z drużyną po sezonie żegna się kilka zawodniczek, w tym Weronika Zawistowska, która podpisała kontrakt z wielkim Bayernem Monachium i będzie kontynuować swoją karierę w Bundeslidze. W Sosnowcu zamierzają jednak poszukać kilku wzmocnień, by powalczyć o wymarzony awans do Ligi Mistrzyń.

Na meczu finałowym pojawił się również, co w kobiecej piłce jest rzadkością, wóz VAR. I właśnie dzięki niemu mieliśmy pierwsze poważne emocje. W 23. minucie w polu karnym Alicja Sokołowska faulowała rywalkę, ale arbiter tego spotkania Ewa Augustyn początkowo nie dopatrzyła się przewinienia. Jednak po obejrzeniu powtórek wskazała na jedenasty metr, a rzut karny na bramkę zamieniła niezawodna Martyna Wiankowska i Czarne prowadziły 1:0.

Reklama

Kolejne minuty to w dalszym ciągu napór mistrzyń Polski, które dwukrotnie były blisko podwyższenia prowadzenia, ale za każdym razem na posterunku była bramkarka SMS-u Oliwia Szperkowska, ratująca swoje koleżanki przed utratą bramki. Marek Chojnacki nie mógł jednak być zadowolony ze swoich podopiecznych i nerwowo spacerował przy linii. Do końca pierwszej połowy wynik już nie uległ zmianie, ale dominacja drużyny z Sosnowca nie ulegała wątpliwości.

W 52. minucie z szybką kontrą wyszły Czarne i w sytuacji sam na sam ze Szperkowsą znalazła się Zawistowska, która efektownym lobem skierowała piłkę do bramki. Jednak w momencie podania popularny "Zawias" znajdowała się na pozycji spalonej i to trafienie nie zostało uznane. Był to jednak kolejny sygnał dla SMS-u, że należy wziąć się w garść.

Nerwowa końcówka w Warszawie

I cztery minuty później ekipa z Łodzi w końcu miała swoją szansę, jednak piłka po strzale Gabrieli Grzybowskiej minimalnie minęła słupek. To jednak była groźna sytuacja i bramkarka mistrzyń Polski Anna Szymańska, która grała w finale Pucharu Polski po raz czternasty z rzędu, miała sporo pretensji do swoich koleżanek z obrony. Czarne w odpowiedzi po raz kolejny umieściły piłkę w siatce po strzale głową Zawistowskiej, ale ta znów była na pozycji spalonej i ponownie nie mogła cieszyć się z gola.

W 72. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarana została, w dość kontrowersyjnych okolicznościach, Alicja Materek, która rzekomo faulowała rywalkę przy oddawaniu strzału. Na nic zdały się protesty i zalana łzami musiała opuścić murawę. To spowodowało, że końcówkę spotkania zespół z Sosnowca musiał grać w osłabieniu. 

Mimo kilku okazji w końcówce, w tym mocnym uderzeniu z rzutu wolnego Adrianny Achcińskiej już w doliczonym czasie gry, łodziankom nie udało się jednak znaleźć sposobu na pokonanie Szymańskiej i Czarni Sosnowiec mogli świętować zdobycie podwójnej korony! 

Czarni Sosnowiec - TME SMS Łódź 1:0 (1:0)

Bramka: Martyna Wiankowska (24-rzut karny)

Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | piłka nożna kobiet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje