Reklama

Reklama

Czarni Sosnowiec z kolejnym trofeum. Cudowny gol Wiankowskiej

W finale kobiecego Pucharu Polski drużyna Czarnych Sosnowiec pokonała Śląska Wrocław 4:0. Ozdobą spotkania była bramka z rzutu wolnego Martyny Wiankowskiej z 66. minuty.

Wielu fanów kobiecej piłki w naszym kraju spodziewało się, że w finale Pucharu Polski zmierzą się drużyny KKS-u Czarnych Sosnowiec i świeżo upieczone mistrzynie kraju TME SMS Łódź. Jednak łodzianki dość niespodziewanie w półfinale uległy Śląskowi Wrocław i to właśnie ekipa ze stolicy Dolnego Śląska mierzyła się w walce o trofeum z obrończyniami tytułu.

Puchar Polski: Anna Szymańska po raz 15. w finale

- Drużyna z Łodzi stwarzała sobie więcej klarownych sytuacji, były słupki i poprzeczki, a bohaterką meczu była Ania Bocian, która broniła w bardzo ciężkiej sytuacji, jednak to my strzeliłyśmy bramkę, dającą nam awans do finału. Takie mecze się wygrywa, nie tylko gra! - mówiła w rozmowie z Interią wielka nieobecna finału, gwiazda Śląska Joanna Wróblewska, która swoje koleżanki wspierała z wysokości trybun stadionu w Puławach.

Reklama

W roli faworytek występowały piłkarki z Sosnowca, które już po raz piąty wystąpiły w finale Pucharu Polski. Daria Kurzawa, obrończymi Czarnych, mówiła przed tym spotkaniem, że taka rola im odpowiada, a brak mistrzostwa sprawia, że cała drużyna jest podrażniona i żądna pucharu.

Zaczęło nieźle dla Śląska, który miał swoje okazje na samym początku spotkania, ale w kolejnych minutach tempo gry dyktowała drużyna z Sosnowca. Długo jednak nie udawało im się stworzyć sobie dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Wszystko zmieniło się jednak w 20. minucie, kiedy to niezawodna Martyna Wiankowska przeprowadziła swoją firmową akcję, ruszyła prawą stroną, zeszła do środka na swoją lepszą, lewą nogę i kapitalnym uderzeniem pokonała stojąca w bramce Śląska Bocian.

Czytaj także: Działacze Bayernu negocjują hitowy transfer

W odpowiedzi z rzutu wolnego w 24. minucie uderzała Natalia Kulig, ale posłała futbolówkę minimalnie nam poprzeczką bramki bronionej przez Anną Szymańską, dla której był to już 15. w karierze występ w finale Pucharu Polski.

W kolejnych minutach częściej przy piłce utrzymywały się zawodniczki Czarnych, niezłe akcje przeprowadzały Alicja Materek i Nikol Kaletka, ale Bocian nie miała zbyt wiele pracy i do przerwy na stadionie w Puławach było 1:0 dla ekipy z Sosnowca.

Zobacz TOP 5 bramek i interwencji z Ligi Mistrzów - obejrzyj już teraz!

Czarni Sosnowiec z kolejnym trofeum

Po zmianie stron znakomitą akcję przeprowadziła Kaletka, która zagrała w pole karne do Liliany Kostovej, ta odegrała jej w tempo i reprezentantka Polski z szóstego metra mocnym strzałem pokonała bramkarkę Śląska, podwyższając prowadzenie Czarnych. 

Kilkanaście minut później było już 3:0 dla obrończyń tytułu. Czarne miały rzut wolny około 18 metrów od bramki Śląska. Do piłki podeszła Wiankowska, która kapitalnym uderzeniem nad murem nie dała szans Bocian. Choćby dla tego uderzenia warto było oglądać to spotkanie i szkoda, że zabrakło dla niego miejsca w telewizyjnej ramówce.

W 80. minucie wprowadzona na boisko w drugiej części gry Agnieszka Jędrzejewicz wykorzystała dobre podanie innej rezerwowej Doroty Hałatek i technicznym uderzeniem podwyższyła na 4:0. 

W ostatnich minutach obie drużyny stworzyły sobie kilka okazji, piłkarki Śląska po uderzeniu Kamili Czudeckiej były nawet blisko zdobycia honorowej bramki, ale ostatecznie im się to nie udało i spotkanie zakończyło się czterobramkowy zwycięstwem Czarnych Sosnowiec, które w Puławach udowodniły, że w roli faworytek czują się bardzo dobrze.

Drużyna Czarnych, tak jak mówiła Kurzawa, była rozdrażniona i pokazując sportową złość rozbiła rywalki, broniąc Pucharu Polski. To kolejne trofeum do gabloty drużyny z Sosnowca, która choć straciła mistrzostwo, to nadal należy do czołowych w naszym kraju. Dwa słowa należą się także Martynie Wiankowskiej, która dała prawdziwy popis. Jej bramka z rzutu wolnego będzie z pewnością powtarzana bardzo często. Raper Eldo w utworze "Kwietne łąki" rapował "Myślisz, że emerytuta? Pudło! Chyba śnisz! Stawiasz mur, to akurat jestem najlepszy. Leszek Pisz", odnosząc się do kapitalnego pomocnika Legii Warszawa. Jeśli któryś z jego młodszych kolegów oglądał ten mecz, może poświęci podobny wers popularnej "Wiano"?

Czarni Sosnowiec - Śląsk Wrocław 4:0 (1:0)

Bramki: Wiankowska (20, 66), Kaletka (52), Jędrzejewicz (80)

Reklama

Reklama

Reklama