Reklama

Reklama

Co dalej z Podbrożnym?

Jerzy Podbrożny to prawdziwy weteran polskich boisk. Ma za sobą 274 mecze w I lidze i 122 bramki. Jest jednym z najskuteczniejszych strzelców w historii polskiej ligi, najskuteczniejszym z wciąż grających. Swojego dorobku bramkowego już w barwach Widzewa nie poprawi...

W tym sezonie popularny "Guma" zagrał tylko w dwóch meczach, ze Świtem i z Dospelem. W przerwie tego drugiego meczu został zdjęty. Obraził się i opuścił natychmiast stadion. Trener Kretek, inspirowany przez Andrzeja Grajewskiego, przesunął Podbrożnego do rezerw. Oficjalnie za opuszczenie stadionu w czasie meczu, faktycznie za to, że zawodnik głośno domagał się wypłacenia zaległych pieniędzy, nie tyle dla siebie, co dla kolegów.

Od tego czasu Podbrożny gra w rezerwach, choć trener tej drużyny Zdzisław Kostrzewiński otwarcie mówi, że ten zawodnik marnuje się na czwartoligowych boiskach. Trochę w tym winy także samego zawodnika. Po zwolnieniu trenera Kretka i zastąpieniu go przez Jerzego Kasalika pewnie "Guma" wróciłby do drużyny. Sam Kasalik mówił o tym na łamach prasy, wystarczyłoby, żeby Podbrożny przyszedł do niego i poprosił o włączenie do pierwszego zespołu. "Guma" jednak do trenera nie miał zamiaru iść, uważał (i nadal tak twierdzi), że to trener powinien przyjść do niego i poinformować o cofnięciu kary...

Reklama

Teraz po zawodnika zgłosił się Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Mimo zakończenia okresu transferowego beniaminek mógłby pozyskać piłkarza, gdyby jego kontrakt został rozwiązany. Piłkarz złożył stosowny wniosek do PZPN, ale ma on małe szanse na powodzenie, bo piłkarska centrala rozwiązuje kontrakt zawodnika, jeśli zaległości klubu wobec niego sięgają trzech miesięcy. W tej sytuacji Podbrożny mógłby opuścić Widzew tylko przy porozumieniu z działaczami. Za takim rozwiązaniem jest Andrzej Grajewski. Nic dziwnego, zawsze biznesmen z Hannoveru przedkładał nad walory piłkarskie uległość zawodnika. Jego zdaniem dobry zawodnik, to taki, który na wszystko się godzi i nie dopomina się pieniędzy. Grajewski zaproponował Podbrożnemu rozwiązanie kontraktu, jeśli zawodnik zrzeknie się pieniędzy, które jest mu winien Widzew.

Czy Podbrożny przystanie na to rozwiązanie? Prawdopodobnie nie. Piłkarz, wiele na to wskazuje, odrzuci na razie ofertę Świtu i poczeka do grudnia. Wtedy kończy mu się kontrakt i może odejść za darmo. Potem wyegzekwuje wszystkie zaległe pieniądze z pomocą PZPN-u. Ten scenariusz "Guma" przerabiał już w Pogoni Szczecin, Amice Wronki i Wiśle Płock. W tym ostatnim klubie działacze byli dumni z tego jak "załatwili" Podbrożnego. Wyrzucili go do rezerw i przestali mu płacić. Potem on śmiał się z nich mówiąc, że Wisła Płock to najlepszy bank w Polsce, bo daje najwyższe odsetki. Piłkarz wyegzekwował od klubu wszystkie zaległe pieniądze, wraz z odsetkami. Tego samego mogą się spodziewać działacze Widzewa. Widać, nie lubią oni uczyć się na błędach innych, wolą na swoich...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje