Chaos w Madrycie. Atak przed kamerami, napastnik obezwładniony. Chodzi o kobietę
Do niecodziennego incydentu doszło w czwartek w Madrycie, gdzie odbywało się spotkanie promocyjne dotyczące książki Luisa Rubialesa. Były prezes hiszpański federacji piłkarskiej - skazany w tym roku za napaść na tle seksualnym - został fizycznie zaatakowany przez członka rodziny. Ruszył w stronę napastnika, ale w porę został powstrzymany przez zgromadzonych. Agresora obezwładniono i aresztowano.

"Zabić Rubialesa" - to tytuł książki, którą promuje obecnie Luis Rubiales. W latach 2018-23 pełnił funkcję prezesa hiszpańskiej federacji piłkarskiej. Zrezygnował z posady po skandalu obyczajowym.
Gdy przed dwoma laty Hiszpanki sięgnęły po tytuł mistrzyń świata, w kraju zapanowała euforia. Uległ jej także Rubiales. W trakcie ceremonii wręczania medali pocałował w usta jedną z zawodniczek złotej drużyny, Jennifer Hermoso. To był początek końca.
Rubiales skazany za napaść na tle seksualnym. Twierdzi, że jest szczęśliwy, ale wciąż spotyka się z przejawami agresji
Dalsze losy 48-letniego obecnie Rubialesa są znane. Został zawieszony przez FIFA na 90 dni, następnie zrezygnował ze stanowiska. A w lutym tego roku ostatecznie został skazany za napaść o charakterze seksualnym. Wyrok: grzywna w wysokości 10 tys. euro, roczny zakaz zbliżania się do Hermoso na odległość mniejszą niż 200 metrów oraz zakaz komunikowania się z nią.
Były prezes federacji napisał książkę, w której z własnej perspektywy przedstawia wydarzenia skutkujące jego zawodową śmiercią. "Zabić Rubialesa" w założeniu ma być hitem rynku wydawniczego. Obecnie pozycja promowana jest w stolicy Hiszpanii.
Podczas czwartkowego spotkania autorskiego Rubiales został zaatakowany przez jednego z gości. Usłyszał "łajdak!", a następnie w jego stronę poleciały jajka. Natychmiast ruszył w stronę agresora, w porę jednak powstrzymali go obecni na miejscu dziennikarze.
Mężczyzna, który dopuścił się ataku, został obezwładniony i aresztowany. Szybko okazało się, że to... członek rodziny Rubialesa. Potwierdził to sam zainteresowany.
Dalsza część spotkania toczyła się już w spokojnej atmosferze.
- To był błąd, ale nie taki, jak próbowano to przedstawić - tłumaczył były sternik, nawiązując do feralnego pocałunku z lata 2023 roku. - Jestem szczęśliwym człowiekiem i nie uważam się za ofiarę. Duchowo czuję się dobrze. Przestałem robić to, co kochałem najbardziej, ale jeśli czujesz wewnętrzny spokój, to... nie ma nic ważniejszego.














