Były wiceprezes PZPN powiedział to na wizji. Wielka wtopa, oto fakty
Marek Koźmiński to zasłużony reprezentant Polski oraz były zawodnik klubów z Serie A. W środowy wieczór 55-latek w "Kanale Sportowym" opowiadał, w jaki sposób udało mu się zatrzymać legendarnego Ronaldinho. - Zagrałem dwa mecze z PSG przeciwko Ronaldinho. Piłki nie dotknął - relacjonował. Problem w tym, że prawda jest nieco inna.

45 - tyle występów w reprezentacji Polski znajdziemy na koncie Marka Koźmińskiego. Kariera klubowa lewego defensora i wahadłowego również była niczego sobie. W 1992 roku z Hutnika Kraków trafił do Udinese. Pięć lat później wykupiła go Brescia.
Stamtąd w 2002 roku nasz rodak przeszedł do Ancony, a ostatnimi przystankami w jego profesjonalnej przygodzie z futbolem były PAOK Saloniki i Górnik Zabrze. Koźmiński zgromadził aż 114 spotkań w rozgrywkach Serie A.
Ależ wpadka reprezentanta Polski. Tak "zatrzymał" Ronaldinho. Prawda wyszła na jaw
W środę 55-latek zawitał w "Kanale Sportowym", gdzie podczas rozmowy z Mateuszem Borkiem wspominał stare czasy. - Najbardziej przereklamowany piłkarz, przeciwko którem grałeś? - zapytał dziennikarz.
Wtedy Koźmiński wymienił nazwisko jednego z najbardziej kultowych piłkarzy świata. - Z jednej strony zabrzmi to banalnie, z drugiej strony, "co on gada?". Zagrałem dwa mecze z Paris Saint-Germain przeciwko Ronaldinho. Piłki nie dotknął - odpowiedział pewny siebie.
- Był genialny, ale na niego trzeba było mieć sposób. Akurat byłem w dobrej formie, trzeba było się przykleić. Później po takim dwumeczu mówiłem: taki geniusz, a piłki nie dotknął - uzupełnił.
I jeśli spojrzymy w historyczne statystyki, to rzeczywiście: Marek Koźmiński jako zawodnik Brescii mógł zagrać przeciwko Ronaldinho. W 2001 roku włoski klub w finale Pucharu Intertoto zmierzył się z PSG, do którego wówczas przeszedł Brazylijczyk. Problem w tym, że na oba spotkania z Brescią Ronaldinho... nie znalazł się w kadrze meczowej. Ponoć jego nowy pracodawca wdał się wówczas w spór z Gremio, z którego gwiazdor trafił do Francji za pięć milionów euro.
Dwumecz zakończył się dwoma remisami - 0:0 w Paryżu i 1:1 w Brescii, co oznaczało, że w imię obowiązującej zasady goli na wyjeździe to Paryżanie wygrali finał, uzyskując przy okazji prawo gry w Pucharze UEFA, czyli obecnej Lidze Europy. Polak wystąpił w obu spotkaniach. Próżno szukać innych możliwości, w których Koźmiński faktycznie mógł grać przeciwko Ronaldinho.
Istnieje teoria były wiceprezes UEFA pomylił Brazylijczyka z Jay-Jay-em Okochą. "Moim zdaniem pomylił go z Okochą (też artysta), przeciwko któremu zagrał w Brescii (a nie Udinese). Swoją drogą, Koźmiński grał przeciwko absolutnym kozakom w Serie A, gdy ta liga była najlepsza na świecie" - przypomina Mateusz Święcicki w mediach społecznościowych.












