Brutalny odwet w Mediolanie. Cios i poczwórna riposta. Awans na MŚ po 28 latach
Włochy przegrały z Norwegią 1:4 w ostatniej kolejce grupowej fazy eliminacji MŚ 2026. Gospodarze schodzili na przerwę z prowadzeniem, ale po zmianie stron rywal doszczętnie obnażył wszystkie ich słabości. Pierwszoplanową postacią spotkania okazał się Erling Haaland, autor dwóch trafień w ostatnim kwadransie. Ekipa ze Skandynawii świętuje pierwszy awans na mundial od 1998 roku. Italia czeka na baraże.

Dla Włochów eliminacje MŚ 2026 zaczęły się od trzęsienia ziemi. Pierwszy mecz rozgrywali z Norwegią na wyjeździe. Przegrali sromotnie 0:3, wszystkie bramki tracąc już do przerwy.
Za falstart posadą zapłacił Luciano Spalletti. Jego miejsce zajął Gennaro Gattuso i to on ma poprowadzić Italię do mundialu. Presja ciąży na nim ogromna. Dwa poprzednie podejścia do globalnego czempionatu zakończyły się przecież niepowodzeniem, co szybko przeobraziło się w ogólnonarodową traumę.
Cudu w Mediolanie nie było. Był blamaż. Włochy o awans na mundial zagrają w fazie barażowej
Sytuacja włoskiej ekipy przed tym spotkaniem jawiła się... w zasadzie jako patowa. Drugie miejsce w grupie I zostało zapewnione już wcześniej, drużyna była skazana na baraże. Wyprzedzenie w tabeli Norwegów pozostawało teoretycznie możliwe, tyle że pod kosmicznym warunkiem. Trzeba było rozgromić rywala różnicą przynajmniej dziewięciu bramek.
Pierwszy gol padł po niespełna kwadransie. Piłkę na szóstym metrze otrzymał Francisco Pio Esposito, błyskawicznie odwrócił się w kierunku bramki i oddał kąśliwy strzał po ziemi. Orjan Nyland nie zdążył ze skuteczną interwencją i było 1:0.
20-letni snajper "Swuadra Azzurra" uderzał jeszcze groźnie głową w 36. minucie, ale to była... druga i ostatnia sytuacja przed przerwą godna odnotowania. Nie licząc może żółtej kartki dla Gattuso, który za linią boczną "żył" meczem jak za najlepszych lat w roli zawodnika.
Nic nie wskazywało na to, że po zmianie stron nastąpi przebudzenie Norwegów. Tymczasem liderzy grupy dali popis skuteczności. Gianlugi Donnarumma wyciągał futbolówkę z siatki aż czterokrotnie.
Włosi utrzymali się na prowadzeniu tylko przez kilkanaście minut. Potem potężnym uderzeniem z pola karnego wyrównał Antonio Nusa. Gdy do końcowego gwizdka pozostawało mniej niż kwadrans, dwa razy - minuta po minucie - na listę strzelców wpisał się Erling Haaland i było po zawodach. Dzieła zniszczenia już w doliczonym czasie gry dopełnił Jorgen Strand Larsen.
Tym sposobem wybrańcy Staale Solbakkena potwierdzili dominację w grupie. W finałach mistrzostw świata Norwegia melduje się po raz pierwszy od 1998 roku. Haalanda nie było jeszcze wtedy na świecie.













