Reklama

Reklama

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Cracovia 2-0 w 1/16 finału PP

Cracovia miała wrócić na właściwe tory, ale wykoleiła się w Niecieczy. Piłkarze Michała Probierza po dwóch golach Arni Vihjalmssona przegrali ze spadkowiczem z Ekstraklasy i pożegnali się z Pucharem Polski.

Puchar Polski - zobacz wyniki, strzelców i terminarz

Gdyby w pierwszej połowie przebrać piłkarzy w stroje bez emblematów klubowych, to trudno byłoby się połapać, kto gra w Ekstraklasie, a kto w I lidze. Piłkarze Michała Probierz popełniali błędy, nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy gospodarzy, więc szkoleniowiec rzadko kiedy siadał na ławce.

Probierz cały czas podpowiadał swoim zawodnikom, pokazywał im jak mają się ustawiać i co chwilę próbował tłumaczyć, że nie tak powinni rozgrywać akcje. Nie ma się mu jednak co dziwić, bo Cracovia - delikatnie mówiąc - wielkiej piłki nie grała.

Reklama

Gospodarze z początku straszyli rywali z rzutów rożnych, a później próbowały odegrać się "Pasy". Strzał Kamila Pestki przeleciał jednak obok bramki, a uderzenie Filipa Piszczka bez problemów złapał Michał Leżoń.

Niewiele brakowało, a w pierwszej połowie Cracovia sprezentowałaby rywalom bramkę. Niepewnie grający Dytiatiev niemal oddał piłkę Florinowi Purece'owi, ale miał szczęście i zagrożenia w tej sytuacji niecieczanie nie stworzyli.

Krakowianie bramkę stracili jednak przez swój błąd. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka uderzyła w rękę Michała Helika i po dłuższej przerwie sędzia Jarosław Przybył zdecydował się skorzystać z VAR-u. I dobrze zrobił, bo rzut karny był ewidentny. Do piłki podszedł Arni Vihjalmsson i było 1-0.

Probierz od razu zareagował i zawołał do siebie Airama Cabrerę i Adriana Danka. Zanim obaj jednak pojawili się na boisku, mogło być już 2-0, bo Patrik Miszak huknął z dystansu, ale Pesković z trudem wybił piłkę. 

Dopiero wtedy Cracovia zabrała się za ataki. Efekt? Uderzenie z rzutu wolnego w boczną siatkę Cabrery i zablokowane uderzenie Jakuba Serafina z kilku metrów. Probierz tylko rozkładał ręce, a czas uciekał.

Kolejną groźną akcję krakowianie przeprowadzili dopiero w 88. minucie. Najpierw uderzenie Cabrary odbił Leżoń, a za moment do piłki dopadł Janusz Gol, ale źle w nią trafił i tylko obiła słupek.

Za moment mogło być jednak po meczu, ale Pesković świetnie odbił uderzenie Bartosza Szeligi, a dobitka Martina Mikovicia wylądowała na słupku.

W końcówce jeszcze Dytiatiev z bliska nie zdołał skierować piłki do siatki, a w odpowiedzi gospodarze mieli pustą bramkę, ale nie potrafili tego wykorzystać.

Kropkę nad "i" ostatni kopnięciem postawił Vihjalmsson, który po kontrze z bliska wpakował piłkę do siatki.

Z Niecieczy Piotr Jawor

Bruk-Bet Termalica - Cracovia 2-0 (0-0)

Bramki: Vihjalmsson (52. z rzutu karnego, 90.)

Żółte kartki: Purece, Szymonowicz, Kupczak - Serafin, Gol.

Bruk-Bet Termalica: Leżoń - Sadzawicki, Szarek, Grzelak, Słaby - Szeliga, Szymonowicz (60. Kupczak), Miković, Purece (75. Stefanik), Miszak (80. Kiełb) - Vilhjálmsson.

Cracovia: Pesković - Pestka, Dytiatiev, Helik,  Ferraresso - Serderov (72. Hernandez), Gol, Serafin, Strózik (56. Danek), Budziński - Piszczek (54. Cabrera). 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje