Reklama

Reklama

"Brozio": Zdobyć Jerozolimę!

- Forma - wielka niewiadoma, rywal - bardzo groźny, ale i tak stać nas na zwycięstwo w Jerozolimie - powiedział nam snajper Wisły Kraków Paweł Brożek.

INTERIA.PL: Wrażenia po treningu na stadionie Beitaru?

Paweł Brożek, napastnik Wisły: Stadion fajny, kameralny. Podoba mi się. Podobny był w Guimaraes. Mam tylko nadzieję, że wynik będzie różnił się diametralnie od tego z meczu z Vitorią (w ramach Pucharu UEFA Wisła przegrała w Portugalii 0:3). Płyta boiska jest w bardzo dobrym stanie, zatem można pograć w piłkę i pod tym względem wszystko będzie dobrze.

- Nie macie obaw o gorąco, duchotę?

- Jesteśmy mile zaskoczeni, bo myśleliśmy, że w Jerozolimie będzie gorzej. W Tel-Awiwie był większy upał, ale tu jest w porządku. Pogoda nie powinna nam przeszkadzać.

Reklama

- Jakie masz wrażenia po obejrzeniu gry Beitaru?

- Nie ma co ukrywać, że to bardzo silny zespół, dobrze zorganizowany taktycznie. Potrafią bardzo szybko przechodzić z obrony do ofensywy. Mają groźny dwóch bocznych obrońców, którzy inicjują im prawie wszystkie akcje ofensywne. Trzeba będzie na nich zwrócić szczególną uwagę.

- Ale na środku obrony w Beitarze stoją dosyć leciwi stoperzy Ben-Yosef (29) i Benado (34). Nie powinni być zbyt szybcy.

- Leciwi, nie leciwi. Jeden z nich (Benado) ma 90 występów w reprezentacji Izraela. O czymś to świadczy. Poza tym widać, że się bardzo dobrze ustawiają, asekurują się wzajemnie. Zobaczymy, jak wypadnę w starciu z nimi. Mam nadzieję, że znajdę na nich sposób.

- Izraelscy dziennikarze uważają Cię za mocniejszego napastnika od Urugwajczyka Abrue, który niedawno strzelił bramkę nawet Brazylii.

- Może dlatego, że Abrue dopiero niedawno przyszedł do Beitaru i nie wiadomo, czy wkomponował się już w zespół. To jednak świetny zawodnik. Sama gra w reprezentacji Urugwaju to dowód jego klasy. Nie porównuję się do niego, bo jesteśmy zupełnie innymi typami napastników. On ma ponad metr dziewięćdziesiąt, zatem to zupełnie inna bajka.

- Macie przed tym meczem trochę przykrą niespodziankę, bo od starcia z Liverpoolem, czyli od bez mała dwóch tygodni, nie graliście z silnym rywalem. Powinniście mieć za sobą mecz ligowy z mocnym Ruchem, ale liga stoi.

- Dla mnie to zabawna sytuacja. Byliśmy skoncentrowani na meczu z Ruchem, miał to być sprawdzian generalny. Mecz o punkty to nie to samo, co sparing. (przechodzący trener Maciej Skorża: - Nie ma co szukać dziury w całym! "Brozio" na to: - Pytają mnie, to odpowiadam.). Chcieliśmy się sprawdzić z Ruchem, ale wyszło jak wyszło - bałagan.

- Wiesz w jakiej jesteś formie?

- Nie wiem, mam obawy o nią. W tym sezonie nie grałem jeszcze żadnego meczu o punkty, a po sparingach nie wyciągam żadnych wniosków. Dlatego nie martwi mnie też to, że strzeliłem w nich tylko dwa gole. Grunt, że w sparingach dochodziłem do sytuacji. Moja forma nawet dla mnie jest zagadką.

- Trener zapowiada walkę o wygraną. Faktycznie wyjdziecie z ofensywnym nastawieniem?

- Dokładnie, trener nie zmyśla. Stać nas na to, aby wygrać w Jerozolimie.

Rozmawiał w Jerozolimie: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL