Reklama

Reklama

Brazylijski Chorwat Eduardo: Zaśpiewam oba hymny

Urodzony w Brazylii piłkarz reprezentacji Chorwacji Eduardo da Silva zapowiedział, że przed meczem inaugurującym mistrzostwa świata zaśpiewa hymny obu krajów. Spotkanie odbędzie się 12 czerwca w Sao Paulo.

- Zaśpiewam zarówno hymn Brazylii, jak i Chorwacji. Myślę, że to może być niezapomniany mecz. A gdybym strzelił gola Canarinhos, na pewno nie będę go świętował w jakiś szczególny sposób - powiedział 31-letni Eduardo, który od 2004 roku w chorwackiej kadrze rozegrał 61 meczów i zdobył 29 bramek.

Podobnie postąpił urodzony w Gliwicach Łukasz Podolski, który nie okazywał radości po golach zdobytych dla Niemców w spotkaniu z Polską w mistrzostwach Europy 2008 w Austrii.

Eduardo da Silva jako dziecko marzył o grze dla Brazylii, ale szybko opuścił ten kraj. Mając 15 lat trafił na Bałkany. Występował m.in. w Dinamie Zagrzeb i Arsenalu Londyn, a obecnie w Szachtarze Donieck.

Reklama

- Na grę w reprezentacji Chorwacji zdecydowałem się po pięciu latach pobytu w tym kraju. Wcześniej konsultowałem decyzję z rodziną w Brazylii. Zrozumieli, czym się kieruję, a ja mam dziś szansę na udział w mundialu. Chorwaci zawsze dobrze spisuje się w rywalizacji z wielkimi rywalami, dlatego być może sprawimy niespodziankę, jak w 1998 roku, kiedy ówczesna drużyna zdobyła brązowy medal - dodał.

W ostatnim spotkaniu towarzyskim - zremisowanym 2=2 ze Szwajcarią - Eduardo pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie. Z Brazylią ma szansę zagrać od pierwszej minuty, choć być może trener Niko Kovac zdecyduje się na Nikicę Jelavicia i Ivicę Olicia. Ze względu na zawieszenie przez FIFA (za brutalny faul w barażu z Islandią) przeciwko gospodarzom turnieju nie zagra Mario Mandzukić.

Według chorwackiej prasy, pewne miejsce w składzie ma 34-letni Olić, który przeżywa drugą młodość. Ze względu na siłę, wytrzymałość i doświadczenie nazywany jest "piłkarskim Ole Einarem Bjoerndalenem".

W grupie A mundialu, oprócz Brazylii i Chorwacji, zagrają też Meksyk i Kamerun.

Eduardo, którego koledzy nazywają Dudu, kończy się kontrakt z Szachtarem i nie wiadomo, czy pozostanie na Ukrainie.

- Moim priorytetem jest gra w Europie. W Doniecku mam ważną umowę jeszcze przez trzy miesiące, niczego nie przesądzam - poinformował piłkarz, którego żona Andrea jest Chorwatką; mają córkę i syna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje