Reklama

Reklama

Bramkarza niemieckiej kadry nękały myśli samobójcze

Bramkarz Hamburger SV Rene Adler przyznał, że w przeszłości nękały go myśli samobójcze i niewiele brakowało, a poszedłby w ślady Roberta Enke, który odebrał sobie życie.

Adler w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Niemiec, pierwszym od dwóch lat. "Bajka" - tak określił powrót do drużyny narodowej. Adler zdradził jednak, że w 2010 roku przeszedł załamanie nerwowe, ale na szczęście nie wybrał drogi swojego kolegi i przyjaciela Roberta Enke, który popełnił samobójstwo. "Musiałem być bardzo ostrożny, żeby nie wpaść w depresję" - powiedział Adler w wywiadzie dla "Star Magazine".

"Robert Enke i ja byliśmy do siebie podobni. Obaj wrażliwi i nienawidziliśmy presji, która na nas ciążyła. Byłem przerażony tym, że skończę tak jak on" - wyznał.

"Cierpiałem z powodu wielu kontuzji i nie mogłem wytrzymać ciśnienia. Nigdy nie czułem się w pełni komfortowo gdy grałem. Kiedyś w pełni koncentrowałem się na futbolu, ale zauważyłem, że to nie jest dobre, a wręcz szkodliwe dla mnie. Nauczyłem się oddzielać pracę od swojego codziennego życia i przyjemności. Okazało się, że to było dla mnie korzystne" - podkreślił Adler.

Robert Enke odebrał sobie życie w 2009 roku. Miał zaledwie 32 lata. Cierpiał na depresję z którą zmagał się o śmierci córki w 2006 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL