Reklama

Reklama

Bramkarz Sportingu dusił się językiem podczas meczu. Kolega uratował mu życie

Bramkarz Sportingu Romain Salin otarł się o śmierć podczas meczu portugalskiej ligi. Wpadł na słupek, stracił przytomność i zaczął dusić się językiem. Życie uratował mu kolega z drużyny - Sebastian Coates.

W końcówce pierwszej połowy wyjazdowego meczu z Portimonense SC bramkarz Sportingu próbował uratować zespół przed utratą gola, ale ofiarna interwencja nie przyniosła efektu, na dodatek Salin mocno uderzył głową w słupek. Padł na murawę nieprzytomny i zaczął dusić się językiem.

Niewiele brakowało, aby wypadek zakończył się tragicznie, ale błyskawicznie zareagował obrońca Sportingu - Sebastian Coates.

Domyślił się, że język nieprzytomnego kolegi mógł spowodować niedrożność dróg oddechowych, więc otworzył usta kolegi i wsunął palec, ale Salin nie zadławił się językiem.

Reklama

Gdy udzielił pierwszej pomocy nieprzytomnemu, przywołał pomoc medyczną, która zajęła się Salinem. Bramkarz trafił do szpitala, a teraz w całkowitym spokoju powraca do zdrowia po wstrząśnieniu mózgu.

Kibice Sportingu docenili zachowanie swojego piłkarza. "Świetna robota Coates! Możesz nie nosić opaski kapitańskiej, ale bez wątpienia jesteś kapitanem i wzorem dla zespołu!" - napisali na Twitterze.

28-letni Coates pochodzi z Urugwaju, ale ma też hiszpańskie obywatelstwo. Zaczynał grę w piłkę w Nacionalu Montevideo, a od 2011 roku gra w Europie. Najpierw w Liverpoolu, później w Sunderlandzie, a od stycznia 2016 roku reprezentuje Sporting. Rozegrał dotąd 31 meczów w urugwajskiej kadrze. W 2011 roku został wybrany najlepszym młodym zawodnikiem turnieju Copa America, na którym Urugwaj zdobył złoty medal. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL