Reklama

Reklama

Brakuje sędziów w ekstraklasie

Możliwe, że jeszcze w rundzie wiosennej obecnego sezonu na boiskach piłkarskiej ekstraklasy pojawią się nowi sędziowie. Po zatrzymaniu Mariusza Ż. i Piotra P. do prowadzenia meczów najwyższej klasy pozostało 15 arbitrów głównych.

Możliwe, że jeszcze w rundzie wiosennej  obecnego sezonu na boiskach piłkarskiej ekstraklasy pojawią się  nowi sędziowie. Po zatrzymaniu Mariusza Ż. i Piotra P. do  prowadzenia meczów najwyższej klasy pozostało 15 arbitrów  głównych.

W środę przez funkcjonariuszy CBA w swoim domu w Sosnowcu został zatrzymany Mariusz Ż., któremu następnie prokuratura postawiła dwa zarzuty korupcyjne. Z kolei w czwartek rano w Warszawie zatrzymano innego arbitra ekstraklasy Piotra P.

Wcześniej z powodu zarzutów korupcyjnych mecze w ekstraklasie przestali prowadzić Grzegorz G. i Jarosław Ż., podobnie jak Marcin W. i Marek M. Z kolei Jacek Granat zakończył karierę sędziowską, a Zdzisław Bakaluk przed rundą wiosenną poprosił o urlop.

Pierwotnie na liście sędziów wyznaczonych do prowadzenia meczów ekstraklasy w sezonie 2008/2009 znalazło się 21 arbitrów, ale obecnie zawiera ona już tylko 15 nazwisk.

Reklama

"Żeby zapewnić należytą obsługę rozgrywek, muszę mieć co najmniej 18 sędziów głównych" - przyznał po zatrzymaniu Ż. "Przeglądowi Sportowemu" przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN Kazimierz Stępień.

"Wszystko wskazuje na to, że na najbliższym posiedzeniu zarządu związku, które 31 marca odbędzie się w Kielcach, pan Stępień wystąpi o dokooptowanie do grona sędziów ekstraklasy kilku arbitrów z pierwszej ligi" - poinformował rzecznik prasowy PZPN Andrzej Strejlau.

"Gdyby nie było zaplanowanego posiedzenia zarządu, to decyzję w tej sprawie mogłaby podjąć Komisja ds. Nagłych, z prezesem Grzegorzem Lato na czele, a później musiałby ją zaakceptować zarząd" - wyjaśnił Strejlau.

Według prowadzącej rozgrywki najwyższej klasy spółki Ekstraklasa, ich prawidłowy przebieg nie jest zagrożony nawet przy 15 sędziach głównych.

"Naszym zdaniem póki co nie ma żadnych przesłanek, by mówić o zagrożeniu prawidłowego przebiegu rozgrywek. Przecież co tydzień obsadzanych jest tylko ośmiu arbitrów głównych. Jesteśmy jednak w stałym kontakcie z odpowiadającym za sprawy sędziowskie PZPN i będziemy na bieżąco reagować" - powiedział rzecznik prasowy Ekstraklasy SA Adrian Skubis.

"Ja podobnie jak inni sędziowie zawodowi jesteśmy do dyspozycji PZPN, jednak trzeba zachować umiar - powiedział PAP jeden z trzech głównych arbitrów zawodowych Marcin Borski. - Moim zdaniem optymalne rozwiązanie, które jest praktykowane w ligach zagranicznych, zakłada, że sędzia zawodowy prowadzi spotkania w trzech kolejkach z rzędu, a kolejny weekend ma wolny. Ja na wiosnę byłem wyznaczany na każdą z czterech kolejek, a przerwę zapewnił mi dopiero mecz reprezentacji. Z drugiej strony rozumiem, że obecnie sytuacja jest wyjątkowa".

Borski obawia się, że młodym arbitrom, którzy mieliby awaryjnie dołączyć do grona tych, którzy sędziują w ekstraklasie, może zabraknąć doświadczenia.

"Obecny sezon jest już moim 10. w ekstraklasie i z własnej praktyki wiem, że w końcówce sezonu napięcie podczas meczów jest podwójne, więc nie jest to najlepszy moment na debiut. Przed nimi naprawdę trudne wyzwanie" - dodał Borski.

Zatrzymanie dwóch kolejnych arbitrów ekstraklasy nie zmienia stanowiska PZPN i Ekstraklasy SA w sprawie konieczności podpisywania przez nich deklaracji i weksli antykorupcyjnych.

"Pomysł był dobry. Niektórzy myśleli jednak, że "jakoś to będzie" i pewne sprawy nie ujrzą światła dziennego, więc podpisywali stosowne dokumenty. Jeśli jednak zostaną skazani za korupcję prawomocnym wyrokiem sądu, co jeszcze nie nastąpiło, wówczas związek będzie dochodzić odpowiednich roszczeń" - dodał Strejlau.

Zgodnie z podpisanymi w zimie deklaracjami, sędziowie ekstraklasy w przypadku prawomocnego wyroku sądu skazującego ich za przestępstwa korupcyjne zobowiązali się do wpłacenia na rzecz PZPN 100 tys. złotych. Gdyby taki przypadek dotyczył jednego z trzech sędziów zawodowych (oprócz Borskiego, także Paweł Gil i Hubert Siejewicz), to kwota do zapłaty wyniesie 250 tys. złotych.

"Stosowne weksle i deklaracje to mechanizm mający zabezpieczyć nas przed działaniami korupcyjnymi w przyszłości. Uważam, że to rozwiązanie korzystne i Ekstraklasa SA będzie się domagać podpisywania takich dokumentów także przed kolejnymi rozgrywkami" - zakończył Skubis.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL