Reklama

Reklama

​Borussia Dortmund - Manchester City 1-1. k. 5-6 w meczu towarzyskim

​Borussia Dortmund i Manchester City dopiero po ósmej serii rzutów karnych rozstrzygnęły mecz na International Champions Cup. Górą byli Anglicy.

Jeśli ktoś chce otrzymać potężną dawkę ofensywnego futbolu, to turniej International Champions Cup jest w sam raz dla niego.

W każdym meczu grupy USA/Europa średnio pada trzy i pół bramki, a okazji do umieszczenia piłki w bramce jest kilka razy więcej. 

W grupie "Chiny" kibice też nie mogą narzekać na brak sytuacji i podobnie było w pierwszej połowie pojedynku Borussia Dortmund - Manchester City rozgrywanym w Shenzhen. 

Niemcy najlepsze szanse mieli po błędach bramkarza Willy'ego Caballero, który ślizgał się i miał nawet problemy z poprawnym wybiciem tzw. piątki. 

Piłkarze z Manchesteru też mieli okazje, ale większość ich akcji kończyła się niecelnymi strzałami.

Na kwadrans przed końcem świetną okazję miał Gonzalo Castro, ale za wolno zabierał się do strzału i w końcu szybszy był bramkarz. Reakcja Thomasa Tuchela, trenera Niemców jasno jednak dała zawodnikowi do zrozumienia, że mecz towarzyski nie jest żadnym usprawiedliwieniem tak zmarnowanej okazji.

Szczególnie, że trzy minuty później z trafienia cieszyli się Anglicy. Trzy podania kompletnie rozmontowały obronę Borussii i Sergio Aguero nie miał żadnych problemów, by z bliska umieścić piłkę w siatce.

Reklama

Spotkanie powoli dobiegało końca, ale Borussia jakoś specjalnie nie forsowała tempa. Raz Niemcy domagali się rzutu karnego, zmarnowali też jedną dobrą okazję, ale dopięli swego w... 96. minucie. Zawodnicy Manchesteru City myślami byli już chyba w szatni, bo bez problemu pozwolili rozegrać Niemcom rzut rożny, piłka trafiła do Christiana Pulisicia, który strzałem między nogami pokonał bramkarza Anglików.

To oznaczało, że spotkanie zostanie rozstrzygnięte w rzutach karnych (na turnieju nie gra się dogrywek). 

W pierwszej serii górą byli bramkarze, ale w pięciu kolejnych zawodnicy solidarnie trafiali do siatki. W siódmej serii znów była pełna zgoda - Buerki odbił uderzenie Raheema Sterlinga, pomylił się także Jacob Larsen. Rozstrzygnięcie przyniosła dopiero ósma seria - Angelino trafił, a strzał Mikela Melino odbił bramkarz. 

Borussia Dortmund - Manchester City 1-1 (0-0), karne: 5-6

Bramki: Pulisić (90.+6) - Aguero (79.).

Dowiedz się więcej na temat: Borussia Dortmund | Manchester City

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje