Reklama

Reklama

Boruc uratował Fiorentinę przed klęską

W trzydziestej dziewiątej edycji corocznego Trofeo Naranja (Pomarańczowy Puchar) Valencia pokonała na Estadio Mestalla Fiorentinę 2-0 (0-0) po bramkach Roberto Soldado i Aritza Aduriza.

Gościom nie pomogły znakomite interwencje Artura Boruca - polski bramkarz wielokrotnie ratował swój zespół, ale musiał skapitulować przy dwóch silnych, precyzyjnych strzałach głową.

Reklama

Całe spotkanie rozgrywane było pod dyktando gospodarzy, którzy pierwszy raz w cyklu przedsezonowych przygotowań występowali przed własną publicznością. Dla Valencii mecz o Trofeo Naranja to szczególne wydarzenie, połączone z prezentacją całego zespołu. W tym roku bardziej skromną, bo uboższą o tercet mistrzów świata i Europy - w okienku transferowym Valencię opuścili David Villa, David Silva i Carlos Marchena, ale "Los Ches" udowodnili, że w nadchodzącym sezonie nie muszą być spisywani na straty.

Jako pierwsi do siatki rywali trafili jednak piłkarze Fiorentiny - w 23. minucie Moyę pokonał Gilardino, ale włoski napastnik podczas strzału znajdował się na spalonym. W odpowiedzi po chwili bramkę - również ze spalonego - zdobył Roberto Soldado - Hiszpan strzałem z kilku metrów nie dał szans polskiemu bramkarzowi, ale sędzia słusznie nie zaliczył obydwu trafień.

Ofensywnie grająca Valencia, z kwartetem atakujących - skrzydłowymi Joaquinem i Pablo oraz napastnikami: cofniętym Matą i wysuniętym Soldado - tworzyła mnóstwo okazji, ale nie mogła pokonać polskiego bramkarza. Pochwał Borucowi nie szczędzili hiszpańscy dziennikarze z lokalnej gazety "Superdeporte". Polak długo udaremniał wszystkie wysiłki piłkarzy Valencii. W 26. minucie Boruc uprzedził Pablo Hernadneza, gdy skrzydłowy niezbyt dokładnie przyjął piłkę w polu karnym. Dziesięć minut później Boruc fantastycznie zatrzymał potężny strzał niezwykle aktywnego Evera Banegi. Na minutę przed końcem pierwszej połowy w wybornej okazji znalazł się Juan Mata. 22-latek wykorzystał dośrodkowanie Banegi i uderzył z głową z kilku metrów, ale instynktowna interwencja reprezentanta Polski uchroniła Fiorentinę przed utratą bramki.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Nadal atakowała Valencia, ale w polu karnym Fiorentiny królował Boruc. W 64. minucie, po błędzie defensywy, sam na sam z Polakiem znalazł się Soldado, ale Boruc cudem zdołał zatrzymać nogą nieprzyjemny, płaski strzał.

Po chwili trener Valencii Unai Emery, tradycyjnie prowadzący przy linii bocznej boiska ożywione monologi, intensyfikowane popisową gestykulacją, spróbował zmiany ustawienia - na boisko oddelegował Aritza Aduriza i Vicente Rodrigueza, a z pola gry ściągnął Juana Matę i Pablo Hernandeza. Zmiany okazały się strzałem w dziesiątkę. W 71. minucie Vicente zakręcił obrońcami Fiorentiny na lewym skrzydle i precyzyjnie dośrodkował, a nadbiegający Roberto Soldado oddał na tyle mocny strzał, że choć Boruc miał piłkę na rękach, nie zdołał zapobiec utracie bramki. Sześć minut później Vicente kolejny raz uwolnił się spod opieki obrońców i posłał mierzoną wrzutkę w pole karne, gdzie drugi z napastników - Aritz Aduriz - wyskoczył kilkadziesiąt centymetrów wyżej od dwójki rywali i spokojnym strzałem posłał piłkę w okienko. Artur Boruc całą sytuację śledził bezradnie stojąc w miejscu. Było to pierwsze trafienie w barwach Valencii napastnika pochodzącego z Kraju Basków.

Nie minęło dziesięć minut, a Aduriz i Vicente jeszcze raz zagrozili bramce Boruca. Niemal dokładnie skopiowali model poprzednich sytuacji, ale tym razem Bask próbował odbijać piłkę od murawy i Boruc mógł popisać się swoim refleksem. W 86. minucie mogło być 3-0 - młodziutki Jordi Alba przyjął piłkę w narożniku pola karnego, zbiegł w kierunku środka boiska i oddał groźny, podkręcony strzał, który jednak minął bramkę Boruca.

Goście, poza nieuznanym trafieniem, bramce Miguela Moyi poważnie zagrozili tylko jeden raz - w 57. minucie D'Agostino i Gilardino próbowali w zamieszaniu oddać strzał, ale ostatecznie piłkę złapał Moya. W efekcie, dwudziesty trzeci raz w historii towarzyskich rozgrywek, Trofeo Naranja zdobyli piłkarze Valencii. Trener Fiorentiny Sinisa Mihajlovic może być zadowolony tylko z postawy Artura Boruca.

Valencia CF - Fiorentina 2-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Roberto Soldado (71), 2-0 Aritz Aduriz (77)

Valencia: Moya - Miguel (Bruno), Maduro, Ricardo Costa, Mathieu (Alba) - Albelda (Topal), Banega (Tino Costa) - Joaquin (Feghouli), Pablo (Vicente), Mata (Aduriz) - Soldado (Fernadnez)

Fiorentina : Boruc - De Silvestri (Comotto), Gamberini, Kroldrup (Felipe), Pasqual - Montolivo (Bolatti), Waigo, Marchionni - Zanetti (Donadel), D'Agostino, Gilardino.

Estadio Mestalla, 35.000 widzów.

Łukasz Kwiatek

Zobacz bramki z meczu Valencia - Fiorentina

Dowiedz się więcej na temat: AC Fiorentina | bramki | strzał | Roberto Soldado | Valencia CF | Boruc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje