Reklama

Reklama

Boniek: Jeśli mam mieć przyznaną pensję, to powinienem zarabiać 3 razy tyle, co Lato

Do wyborów prezesa PZPN pozostał tydzień. W piątkowe przedpołudnie Zbigniew Boniek spotkał się z dziennikarzami i przez blisko półtorej godziny odpowiadał na pytania. - Jeżeli wygram wybory, to będę kandydował do Komitetu Wykonawczego UEFA - zdradził prezes PZPN.

O szkoleniu

Największym problemem piłki nożnej jest przygotowanie fizyczne dzieci i młodzieży. Tutaj jesteśmy absolutnie z tyłu. Mamy za dużą opiekę nad dziećmi 15-18 lat. To najważniejszy okres. Trzeba wtedy przycisnąć, jeśli ktoś nie wytrzyma, to nie nadaje się do profesjonalnej piłki.

Nie ma takiego systemu, który zrobiłby z kogoś piłkarza, jeśli on nie ma predyspozycji. Wszystko mamy dobrze zorganizowane od wieku 10-11 lat. Prowadzimy pełny monitoring piłkarzy. Nie ma możliwości, żebyśmy przegapili drugiego Lewandowskiego. Na Zachodzie do piłki dochodzą dzieci zdrowsze niż nasze.

Potrzebujemy więcej kompetentnych trenerów, ale też ze względu na przepisy, możemy zrobić tylko jeden kurs UEFA Pro i przyjąć maksymalnie 24 osoby. Robimy za to całe mnóstwo kursów doszkalających. Tylko ktoś musi chcieć skorzystać z tego.

O pieniądzach

Reklama

Niektórym przeszkadza to, że prezes nie bierze pensji. A to jest ostatni problem jaki istnieje. Słyszałem, że mój kontrkandydat jest osobą bardzo bogatą, ja mogę powiedzieć, że też nie narzekam na brak pieniędzy. Nie dokładam do pracy w PZPN-ie. Jeśli komuś będzie zależało to możemy sobie ustalić, że prezes będzie zarabiał ileś tam. Wiem, ile zarabiał ostatni prezes (Grzegorz Lato pobierał 50 tysięcy miesięcznie - przyp. red.). Patrząc na nasze osiągnięcia musiałbym zarabiać przynajmniej trzy razy tyle.

O liście Radosława Majdana i Cezarego Kucharskiego oraz interwencji ministerstwa sportu

Wczoraj rozmawiałem przez telefon z ministrem Bańką. W ciągu ostatnich dwóch lat dostaliśmy około ośmiu czy dziewięciu takich listów. Ten temat był poruszany już nie raz. Pismo nie dotyczy w żadnym stopniu wyborów. Od 60 lat jestem zameldowany w Bydgoszczy. Jeżeli chodzi o ustawę hazardową - nie jestem ani właścicielem, ani akcjonariuszem w żadnej firmie bukmacherskiej. A to gdzie płace podatki, to jest moja prywatna sprawa.

O zmianach w ustawie hazardowej

Obowiązująca ustawa została napisana na kolanie, bo ludzie gonili się po cmentarzach, zrobiła się polityczna afera i coś trzeba było z tym zrobić. W związku z tym wszystkie firmy, które teraz są nielegalne, wcześniej były legalne. Państwo musi przygotować regulacje, które będą respektowana przez wszystkich. Państwo nie ma żadnych korzyści z obecnych rozwiązań. W tej sprawie pisaliśmy parę pism, ale piłka nie jest po naszej stronie. Przed zmianami 8 milionów złotych I liga otrzymywała od firmy bukmacherskiej. Od czasu zmian w prawie tych pieniędzy nie ma, a bukmacher dalej działa. Liberalizacja zapewniłaby więcej pieniędzy dla polskiego sportu.

O rywalizacji z Wojciechowskim

Z Józefem Wojciechowskim ostatni raz widzieliśmy się trzy lata temu na tenisie. Mówił, że dobrze gra, a skończyło się wynikiem 6:0, 6:1 dla mnie. 

Tak jestem nauczony, że szanuję wszystkich przeciwników. Polska piłka to poważne przedsięwzięcie. Wydaje mi się, że ludzie, którzy będą na sali, nie wyrażą chęci na zmiany i poprą nasz kierunek. Ale może też być tak, że mój kandydat będzie tak przekonujący, że uzyska poparcie większości delegatów. Ale trudno mi sobie to wyobrazić. Józef Wojciechowski nie byłby problemem dla polskiej piłki. Gorzej z ludźmi, którzy go otaczają. Jedna z osób, które pisały na mnie donos do ministerstwa sama chciała kandydować, ale zebrała półtora rekomendacji (chodzi o Cezarego Kucharskiego - przyp. red.). No i z chęci bycia kardynałem, stał się co najwyżej ministrantem. Byłoby lepiej, gdyby pan Józef sam siebie reprezentował. A jeżeli ktoś chce poznać opinię JW, to niech idzie na Konwiktorską.

Wydaje mi się, że Józefa wciągnięto w kandydowanie, ktoś mu powiedział, że jak się zgłosi, to zaraz okaże się, że Boniek nie może kandydować i będzie jedynym kandydatem.

O rekomendacjach

Jesteśmy jedynym krajem na świecie, gdzie kandydatem na prezesa tak poważnej federacji zostaje człowiek, który wcześniej nie zadeklarował, że chce startować. Do dnia składania rekomendacji, jeszcze o 23:52, nikt o tym nie wiedział. Dwie minuty przed północą przyszły do PZPN-u osoby od niego i przyniosły wymagane piętnaście rekomendacji. Były przypadki, że kluby dowiadywały się po fakcie, że nieoczekiwanie dały rekomendację także Józefowi Wojciechowskiemu. Nagle okazało się, że ktoś po cichu z zarządu klubu dał pisemne poparcie. Dwa lub trzy dokumenty absolutnie nie spełniają wymagań. Wszystkie rekomendacje, które otrzymał pan Wojciechowski nie licząc Opolskiego ZPN, były przyznane jednoosobowo, nie poprzez uchwałę zarządu klubu.

O problemach kadry

Zarządzanie sukcesem jest trudniejsze niż zarządzanie porażką, a piłkarze inaczej zachowują się przed zarobionym pierwszym milionem euro, a inaczej po. Nie mam z tym problemu, że kadrowicze późno chodzą spać. To normalne, że piłkarze zasnęli po meczu o 4. Sam nigdy nie byłem w stanie wcześniej zasnąć. Ale trzeba też pamiętać, że kilku piłkarzy złamało zasady i naruszyło zaufanie Nawałki. Oni zostaną ukarani. Nie potwierdzam żadnych nazwisk, które trafiały się w publikacjach prasowych. Powiem tylko, że robienie pijaka z Teodorczyka jest niepoważne.

A patrząc szerzej, to ta drużyna nie przegrała jedenastu kolejnych spotkań o punkty. Czegoś takiego nie zrobiła reprezentacja Górskiego czy Piechniczka. A takie wyniki nie przychodzą jak się baluje i pije po nocach. To dzięki konsekwentnej pracy. Ostatnie dwa mecze były ciężkie. W spotkaniu z Armenią powinniśmy prowadzić 3-0 do przerwy. Może dobrze się stało, że wygraliśmy w dramatycznych okolicznościach, bo takie zwycięstwa budują zespół.

Autor: Krzysztof Oliwa

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek | wybory prezesa PZPN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje