Reklama

Reklama

Boniek dla Interii o Superlidze: To trzecia wojna światowa. Skoczyli z samolotu bez spadochronu?!

- Nie spodziewam się, że 12 najbogatszych klubów wyskoczyło z samolotu lecącego na wysokości 15 tys. metrów i to bez spadochronu. Oni też muszą mieć jakąś wizję. Jej brak źle by o nich świadczył. To według mnie trzecia wojna światowa, tyle że piłkarska - podkreśla w rozmowie z Interią prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, który uczestniczył dziś w obradach Komitetu Wykonawczego UEFA. Głównym tematem była reakcja na założoną przez 12 największych klubów Europy Superligę.

Reklama

Michał Białoński, Interia: Zszokowała pana rewolta klubów, które założyły Superligę?

Reklama

Zbigniew Boniek, prezes PZPN-u: Od wielu miesięcy mówiło się o tym, że jest grupa klubów, które by chciały założyć swoją ligę. Nie podążały za tym jednak żadne działania. W ostatnim roku wszystkie kluby, które założyły Superligę pracowały z UEFA nad projektem polepszenia i wzbogacenia rozgrywek europejskich do 2024 r. W momencie, gdy wypracowały ich kształt, a w miniony piątek nawet przegłosowały go, doszło do dziwnej wolty. Nie wiem, co takiego się stało w nocy z piątku na sobotę, że nagle 12 klubów zdecydowało się na krok, o który trudno je było podejrzewać. Szefem ECA (Stowarzyszenie Klubów Europy) jest Andrea Agnelli (wczoraj zrezygnował z szefowania ECA, jest prezydentem Juventusu), który negocjował z UEFA, jest także w jej Komitecie Wykonawczym, który w imieniu klubów negocjował przez prawie rok nową formułę rozgrywek europejskich. Uważam, że jest to ciekawa, przemyślana propozycja, która daje każdemu możliwość grania i wygrania, bez względu na zasobność jego portfela. Z punktu widzenia finansowego uważam też, że daje ona klubom większe możliwości. Natomiast deklaracja klubów ogłoszona w nocy z niedzieli na poniedziałek pociągnie za sobą poważne konsekwencje, które dziś trudno przewidzieć.  

Prezydent Czeferin powiedział jednoznacznie - wszystkie kluby, które ogłosiły Superligę, zostaną zawieszone, podobnie jak ich piłkarze, którzy nie będą mogli brać udziału w rozgrywkach reprezentacyjnych. Grozi nam Euro 2020 i MŚ 2022 bez największych gwiazd!

- Spokojnie. Wiele będzie jeszcze propozycji rozwiązania tego impasu, zaingerują w to najważniejsi politycy, Bruksela będzie dyskutowała o tym temacie. Ale uważam, że batalia będzie krwawa. To według mnie trzecia wojna światowa, tyle że piłkarska.

Jak ona się skończy?

- Nie spodziewam się, że 12 najbogatszych klubów wyskoczyło z samolotu lecącego na wysokości 15 tys. metrów i to bez spadochronu. Oni też muszą mieć jakąś wizję. Jej brak źle by o nich świadczył. Według mnie mogą założyć swoje rozgrywki, ale muszą się liczyć z tym, że wypadną ze struktur UEFA. To jest tak świeży i trudny temat, że nie uda się go rozwiązać jedną decyzją. Będziemy to wałkować przez kilka najbliższych miesięcy.

Czy ta wielka dwunastka nie może przekonać do siebie funduszem solidarnościowym dla biedniejszych klubów w wysokości miliarda euro, które są za słabe na Superligę?

- Mówimy o biznesie, nie o sporcie. Obojętnie ile dasz klubom w premiach, a one i tak będą więcej wydawać niż zarabiać, to zawsze będą pod kreską. Ja po raz pierwszy słyszę o funduszu pomocowym. Wiem natomiast, że inicjatorzy Superligi dostali od amerykańskich funduszy gigantyczne pieniądze na realizację projektu. Wiadomo, że sytuacja finansowa niektórych klubów jest tak tragiczna, że się tego złapali.

Może Amerykanie wiedzą lepiej? Ponad 100 lat temu założyli ligę NHL, która też jest zamknięta, podobnie jak NBA, MLS, czy MLB. Te organizacje stanowią wzór profesjonalizmu.

- Żyjemy jednak w Europie, nie w Ameryce i to, co się tam sprawdza, niekoniecznie musi być dobre dla nas. Nie wiem, czy Europa jest na to gotowa. Rozgrywki europejskie to coś wyjątkowego, ekskluzywnego, na co trzeba sobie zasłużyć. Coś, co musisz zdobyć, gdy następuje bezpośrednia eliminacja. Tak było historycznie i jest nadal. Ja mam nadal sentyment do Pucharu Ligi Mistrzów, czy Pucharu Zdobywców Pucharów. Później przeszliśmy na fazy grupowe, ale nie wiem, czy system amerykański sprawdzi się w Europie. Nie wiem, czy nie jest to przesada. Widzę w nim sporo problemów.

Na przykład?

- W kwestiach licencyjnych. Gdy ktoś otrzyma licencje na rozgrywki krajowe, to zgadza się na respektowanie wszystkich regulaminów UEFA i partycypowanie tylko w rozgrywkach organizowanych przez nią. A jeśli te kluby nie będą startowały w rozgrywkach pod auspicjami UEFA, to pytanie, czy będą mogły grać w rozgrywkach krajowych? Trudno mi sobie wyobrazić, że nagle, ni stąd, ni zowąd Manchester United, Liverpool, Milan, Inter, Juventus grają swoją ligę międzynarodową i nie występują w swoich ligach krajowych. To nie są łatwe tematy do rozgryzienia.

Na kilometr zalatuje anarchią!

- Mi to nie zalatuje anarchią. To sytuacja w stylu: jesteśmy znani i bogaci, mamy wielką przeszłość, ale dziś jesteśmy "golasy". To nie są najbogatsze kluby, tylko te z największym brandem, bo ich dzisiejsza sytuacja finansowa nie jest do pozazdroszczenia. Dlatego chwytają się nowych możliwości. Złapali fundusz amerykański, który gwarantuje załatanie dziur budżetowych i pomoże wyjść na prostą.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Milan pasuje do tego zestawu jak pięść do oka. W ostatnich latach przestał się liczyć w Europie.

- Nie patrzę na skład dwunastki w ten sposób. Dla mnie najważniejsze jest to, że to zamach na podstawowe wartości w piłce nożnej, w której biedniejszy mógł wygrać z bogatszym. W piłce Polska mogła jechać na Wembley i w 1973 r. uzyskać zwycięski remis. Decyzja o zamknięciu tego "ogródka" tylko dla najbogatszych 12, doproszeniu do tego grona innych sześciu, a wszystkich innych trzymanie z dala jest sprzeczna z pryncypiami piłki. Piłka jest dla wszystkich, tu każdy może wygrać, jeżeli się tylko dobrze zorganizuje. Jeżeli jesteś w formie i wygrywasz, to możesz zdobyć tytuł klubowego mistrza świata, wygrać Champions League. Natomiast format 12 klubów nie daje żadnych szans klubom, które już są dobre, ale nie są jeszcze tak bardzo znane.

Idąc tokiem rozumowania wielkiej dwunastki, Grecja nigdy by nie została mistrzem Europy, bo nikt by jej nie wpuścił na salony mistrzostw Starego Kontynentu.

-  A Polska by nigdy nie była trzecią drużyną świata.

Udało się ustalić dzisiaj coś w sprawie zmiany miast gospodarzy Euro 2020?

- Długo rozmawialiśmy na ten temat, ale musimy się jeszcze uzbroić w cierpliwość. Fakt, że Dublin wyleci z tej stawki, jest niemal przesądzony. I główny problem to poszukiwanie miasta, który zastąpi stolicę Irlandii. Padają różne warianty: Manchester, Newcastle, ktoś wymyślił nawet Sankt Petersburg. Chcemy mieć jak najszybciej odpowiedź, by się przygotować do nowej lokalizacji. Zmiana bazy oznacza pewne problemy, ale my sobie z nimi poradzimy.

Kiedy będzie ostateczna decyzja?

- Poprosiłem na Komitecie Wykonawczym, aby do końca tygodnia UEFA dała nam definitywne decyzje. Samej jej na tym będzie zależało, bo wiele rzeczy trzeba zorganizować.  

Rozmawiał Michał Białoński



Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek | Superliga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje