Błysk Kacpra Urbańskiego, Legia nie dawała rywalom szans. Nagle pięć koszmarnych minut
Legia Warszawa w trzeciej kolejce Ligi Konferencji Europy mierzyła się ze Słoweńskim Celje. Warszawski zespół podchodził do tego meczu bez stałego trenera oraz pogrążony w kryzysie. Do 70. minuty wszystko układało się znakomicie, Legia była na kursie po zwycięstwo. Niestety wszystko zmieniło się w okresie od 72 do 77 minuty i "Wojskowi" po bardzo dobrym meczu wyjeżdżają z porażką 1:2.

Kibice Legii Warszawa w ostatnim miesiącu przeżyli więcej, niż pewnie ktokolwiek mógł przewidzieć. Zaczęło się od spotkania pierwszej kolejki Ligi Konferencji Europy. W Warszawie "Wojskowi" grali z Samsunsporem. Ówczesny trener Legii - Edward Iordanescu postawił na rezerwowy skład.
Taka decyzja miała zagwarantować lepsze przygotowanie do hitowego starcia z Górnikiem Zabrze. Oba te mecze jednak Legia przegrała i zaczęło się robić bardzo gorąco. Porażka w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin w Warszawie przelała czarę goryczy i rumuński trener przestał pełnić swoje obowiązki.
Legia z nieba do piekła. Niewykorzystane sytuacje się zemściły
Jego miejsce zajął asystent - Inaki Astiz, który poprowadził Legię w meczu z Widzewem oraz przygotował drużynę do spotkania trzeciej kolejki Ligi Konferencji Europy ze słoweńskim Celje na wyjeździe. Legia przyjechała na stadion jednej z drużyn, które wygrały wszystkie mecze w tej edycji rozgrywek.
Warszawska ekipa weszła w to spotkanie bardzo mocno. Widać było, że nastawienie mentalne jest odpowiednie. Legia atakowała od początku. Dobrą okazję miał Colak, ale nie zdołał jej wykorzystać. Niedługo później znakomity atak przeprowadził prawym skrzydłem Krasniqi. Strzał Kosowianina został obroniony, ale piłkę zebrał Kacper Urbański i wpakował ją do siatki.
Od 17. minuty Legia prowadziła 1:0 i było to prowadzenie zasłużone. Ledwie siedem minut później "Wojskowi" wykonali kolejne znakomite ofensywne natarcie. Paweł Wszołek dośrodkował w pole karne, piłka spadła na głowę Colaka, ale ten był ustawiony poza światłem bramki i nie zdołał skierować jej do bramki.
W 35. minucie w końcu poważnie zatrudniony został Kacper Tobiasz. Bramkarz Legii bez problemów poradził sobie jednak z dwoma strzałami rywali. Ostatecznie to były ostatnie okazje w pierwszej połowie. Legia schodziła więc do szatni, zasłużenie prowadząc 1:0 na stadionie gości.
Na drugą połowę Legia wyszła bez zmian. Zaczęło się od dobrej szybkiej akcji skrzydłem w wykonaniu Pawła Wszołka, zabrakło jednak dobrej wrzutki. W 55. minucie znakomicie w polu karnym zachował się Urbański. Reprezentant Polski przyjął piłkę, obrócił się i kopnął w kierunku bramki. Bramkarz zdołał jednak interweniować nogami.
Ledwie osiem minut później Legia znów zaskoczyła rywali za sprawą duetu Wszołek - Urbański. Ten pierwszy podał w pole karne, a młody pomocnik kopnął nieco zbyt blisko środka bramki, czym ułatwił interwencję. Niestety w 72. minucie te niewykorzystane sytuacje w końcu się zemściły.
Celje przeprowadziło jedną z niewielu groźnych akcji w tym spotkaniu. Po analizie VAR niestety sędzia nie zmienił decyzji i gol Iosifova musiał zostać uznany, a Kacper Tobiasz przy strzale rywala nie miał szans, piłka wpadła między nogami bramkarza. Niedługo później nadszedł kolejny cios.
W 77. minucie piłka spadła przed pole karne na nogę Karnicnika, a ten strzałem z powietrza w pięknym stylu pokonał Kacpra Tobiasza. Legia szukała jeszcze gola wyrównującego, ale go nie znalazła. Porażka 1:2 to wynik niewykorzystanych szans i znakomitej dyspozycji w bramce Zana-Luka Lebana.











