Bednarek poza kadrą Porto, Kiwior filarem. Demolka przed świętami. Jasny bohater
FC Porto w sezonie 2025/2026 jak na razie spisuje się prawie bezbłędnie. Filarami drużyny stali się Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Do końca roku Porto zagra jeszcze dwa mecze. Pierwszy z nich odbył się w poniedziałkowy wieczór na stadionie beniaminka - Alverci. W kadrze na to spotkanie zabrakło Bednarka. W pierwszym składzie zagrał oczywiście Kiwior. Polak był praktycznie bezrobotny, a Porto zdemolowało przeciwnika.

Kibice FC Porto po poprzednim sezonie mieli prawo do sporego niezadowolenia. Nie może być inaczej, gdy spojrzymy na fakt, że "Smoków" nie oglądamy w tym sezonie w rozgrywkach Ligi Mistrzów. To wynika rzecz jasna z faktu zajęcia niższej, niż oczekiwano, pozycji w rozgrywkach ligi portugalskiej.
W związku z tym w klubie doszło do szeregu zmian kadrowych. Dwa być może najważniejsze transfery wiążą się bezpośrednio z reprezentacją Polski. Do klubu najpierw nieoczekiwanie przybył Jan Bednarek, który z miejsca stał się liderem praktycznie niezawodnej defensywy.
Bednarek odpoczywał. Porto z kolejnym triumfem
Niedługo po nim do Portugalii przeprowadził się także Jakub Kiwior. Młodszy z Polaków dołączył do Bednarka i wspólnie stanowią o sile defensywy ekipy Francesco Fariolego. Starszy ze stoperów nie mógł zagrać w spotkaniu 15. serii gier ligi portugalskiej w wyjazdowej rywalizacji z beniaminkiem - Alvercą.
W pierwszych trzydziestu minutach tego spotkania Kiwior nie miał zbyt wiele pracy. Wystarczy napisać, że uzbierał w tym czasie ledwie 28 kontaktów z piłką, głównie ją wyprowadzając. Zdecydowanie więcej do powiedzenia miała ofensywa Porto. Dwukrotnie głównym bohaterem był Borja Sainz.
W pierwszej sytuacji w 26. minucie gol Hiszpana został anulowany z powodu spalonego, ale trzy minuty później już wątpliwości nie było. Znakomicie dograł Rodrigo Mora, a Sainz z bliska głową wpakował futbolówkę do siatki, wyprowadzając swoją drużynę na skromne, jednobramkowe prowadzenie.
Tak naprawdę bramkarz Porto zmuszony do wysiłku był tylko w jednej akcji. W 38. minucie Costa dwukrotnie popisał się we własnym polu karnym, najpierw wybornym refleksem, a potem także wzorowym ustawieniem. Dzięki portugalskiemu golkiperowi do przerwy Porto prowadziło 1:0.
Druga połowa z perspektywy Porto ułożyła się znakomicie. Już w 57. minucie znakomicie zachował się Varela, który doskoczył do odbitej przez bramkarza piłki i bez kłopotu podwyższył prowadzenie. To, co najlepsze wydarzyło się jednak dokładnie 12 minut później pod bramką gospodarzy.
Ponownie głównym bohaterem akcji był Borja Sainz, który otworzył wynik meczu. O ile przy pierwszym golu najpiękniejsza była asysta, o tyle przy bramce na 3:0 nie sposób nie zachwycać się strzałem Hiszpana. Piłka wpadła do siatki w miejscu, które w języku piłkarskim określamy "okienkiem". Bardziej precyzyjnie uderzyć się nie dało.
Dzięki temu zwycięstwu Porto kontynuuje swoją niesamowitą passę w lidze portugalskiej w tym sezonie. Zespół prowadzony przez Fariolego w piętnastu rozegranych meczach stracił ledwie cztery gole, nie przegrał żadnego meczu i jest liderem tabeli z przewagą ośmiu oczek nad drugim Sportingiem, który ma mecz zapasu.











