Bednarek na ustach Portugalczyków po tym, co zrobił. Huczy po meczu Porto
FC Porto zremisowało 1:1 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Europy z Nottingman Forest, jednak mocno pomogli gościom, strzelając obie bramki. Po tym, co wydarzyło się na Estadio do Dragao, portugalskie media były bardzo surowe dla ekipy trenera Francesco Farioliego. Jedynym Polakiem w składzie "Smoków" był Jan Bednarek, którego występ został niemalże rozłożony na czynniki pierwsze.

O ile FC Porto szybko rozpoczęło strzelanie na Estadio do Dragao w pierwszym meczu ćwierćifnału Ligi Europy przeciwko Nottingham Forest, to ostatecznie "Smoki" musiały zadowolić się jedynie remisem, co daje im umiarkowanie komfortową sytuację przed rewanżem na City Ground.
W 11. minucie piłkę do siatki rywali skierował William Gomes, zamykając płaską centrę z lewego skrzydła Gabriego Veigi, ale już dwie minuty później gospodarze sami wpakowali piłkę do własnej bramki. Martim Fernandes chciał rozegrać akcję przez bramkarza, jednak Diogo Costa nie przewidział podania młodego defensora i dał się zaskoczyć.
Po meczu "Abola" wystawiła piłkarzom noty za to spotkanie i nie jest zaskoczeniem, że to właśnie Fernandes, który zszedł dodatkowo z kontuzją kilka minut później, otrzymał najniższą z nich. "Nie zdołał zapobiec niebezpiecznej stracie piłki przez Ndoye w trzeciej minucie, a następnie samobójczej bramce, będącej mieszanką pecha i braku rozsądku, dwie minuty po wyniku 1:0, którą FC Porto odczuło zbyt dotkliwie. "Dragons" już nie wrócili do formy z początku meczu" - oceniono surowo 20-latka.
Na uwagę zasługuje jednak fakt, że wysoką notą - na tle kolegów z drużyny - może pochwalić się Jan Bednarek. Polski defensor otrzymał ocenę 6, co jest drugim wynikiem w całej kadrze FC Porto. Wyżej (na 7) ocenieni zostali jedynie zamieszani przy golu Veiga i Gomes, a także Seko Fofana - wybrany zawodnikiem spotkania.
- Konieczne było utrzymanie koncentracji i właśnie to zrobił Polak. W 90. minucie zapobiegł wyrządzeniu szkód przez Neco Williamsa, korygując własne złe podanie - napisano przy nazwisku naszego reprezentanta, skupiając się przede wszystkim na pozytywach jego występu. Uwadze "Abola" nie umknął również fakt, że razem z Thiago Silvą Polak świetnie zapobiegał kolejnym atakom rywali z Anglii.
Oskar Pietuszewski nie mógł wystąpić w spotkaniu ze względów proceduralnych (nie został zgłoszony przez "Smoki" do rozgrywek Ligi Europy, a Jakub Kiwior przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych, z pewnością ze względu na fakt, że już w niedzielę Porto rozgrywa kolejny mecz ligowy, z Estoril.













