Reklama

Reklama

Beckenbauer: Myślałem tylko o 250 milionach

- Po prostu wszystko podpisywałem, podpisywałem nawet in blanco. Miałem na głowie nie tylko MŚ, lecz także wiele innych spraw. Byłem prezesem Bayernu Monachium - powiedział Franz Beckenbauer, który odrzucił w wywiadzie dla "Sueddeutsche Zeitung" zarzuty o korupcję przed mundialem 2006 w Niemczech.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Opublikowana w sobotnim wydaniu "SZ" rozmowa jest pierwszym wywiadem udzielonym przez Beckenbauera od wybuchu skandalu. 

16 października magazyn "Der Spiegel" ujawnił, że kandydatura Niemiec na organizatora MŚ była "wsparta" sumą 6,7 mln euro, przeznaczoną na łapówki dla działaczy FIFA. Niemiecka Federacja Piłkarska (DFB) odrzuciła te oskarżenia, choć przyznała, że taką kwotę przekazano FIFA.

Na pytanie, czy mistrzostwa świata zostały kupione, Beckenbauer odpowiedział: "Zarzut jest nieprawdziwy. Nie mieliśmy żadnych funduszy. Nie mieliśmy niczego, byliśmy skazani na dotacje z FIFA".

Beckenbauer przyznał, że nie wie, na jaki cel przeznaczono kwotę 6,7 mln euro. Tłumaczył, że "tak chciała FIFA". - Nie wiem, dlaczego. Naszym błędem było to, że nie zapytaliśmy - powiedział. Jak wyjaśnił, zgodził się na taki wariant, zamiast wziąć kredyt bankowy, ponieważ chciał mieć problem "jak najszybciej z głowy".

Jak dodał, pytanie o przeznaczenie pieniędzy niewiele dałyby. - Odpowiedzieliby: na projekty rozwojowe. Chcieliśmy zorganizować MŚ, wszystko inne miałem w nosie. Myślałem tylko o 250 milionach. To ratowało turniej - tłumaczył Beckenbauer w rozmowie z "SZ". Były piłkarz był przewodniczącym komitetu organizacyjnego MŚ 2006.

Pytany o umowę z ówczesnym wiceprezydentem FIFA Jackiem Warnerem, w którym członkom Komitetu Wykonawczego obiecano pewne świadczenia, Beckenbauer też zasłaniał się lukami w pamięci. - Po prostu wszystko podpisywałem, podpisywałem nawet in blanco. Miałem na głowie nie tylko MŚ, lecz także wiele innych spraw. Byłem prezesem Bayernu Monachium - tłumaczył.

Informacje o umowie potwierdził tymczasowy prezes niemieckiej federacji Rainer Koch. - To nie były żadne świadczenia pieniężne, ale m.in. uzgodnienia w sprawie meczów, pomoc trenerom w strefie CONCACAF czy zapewnienie Warnerowi określonej puli biletów na spotkania MŚ - powiedział Koch.

Prokuratura we Frankfurcie wdrożyła na początku listopada śledztwo przeciwko prezesowi Niemieckiej Federacji Piłkarskiej DFB Wolfgangowi Niersbachowi oraz jego poprzednikowi Theo Zwanzigerowi w związku z podejrzeniem o bardzo poważne oszustwa podatkowe. W pomieszczeniach DFB oraz w mieszkaniach podejrzanych zostały przeprowadzone rewizje - podały wówczas niemieckie media. Niersbach ustąpił tymczasem ze stanowiska. 

Powodem wdrożenia śledztwa było przekazanie przez komitet organizacyjny piłkarskich MŚ w Niemczech w 2006 roku kwoty 6,7 mln euro Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA).

Niersbach zapewnia cały czas, że nie było ani tajnego funduszu, ani łapówek przy okazji wyboru organizatora mundialu 2006. Według niego, Beckenbauer i Joseph Blatter mieli spotkanie "w cztery oczy" w styczniu 2002 roku, podczas którego prezydent FIFA mówił o subwencji w wysokości 170 mln euro (250 franków szwajcarskich), aby pomóc Niemcom w organizacji turnieju. Żeby odblokować subwencję, Komisja Finansowa FIFA domagała się jednak 10 mln franków szwajcarskich (6,7 mln euro) i tę sumę miał przekazać nieżyjący już szef koncernu Adidas Robert Louis-Dreyfus.

Dowiedz się więcej na temat: Franz Beckenbauer | Afera w FIFA | korupcja w piłce nożnej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy