Reklama

Reklama

Barcelona gromi

Emilio Butragueno, wiceprezes Realu Madryt, był przekonany, że FC Barcelona straci jakieś punkty w Sewilli. W sobotę okazało się, że "Sęp" się pomylił. Katalończycy wygrali bowiem na Sanchez Pizjuan 4:0.

Tak wysokie zwycięstwo wcale jednak nie oznacza, że był to mecz do jednej bramki. Sevilla postawiła wysokie wymagania liderowi Primera Division. W pierwszej połowie gospodarze stworzyli sobie kilka okazji do zdobycia prowadzenia, ale nie umieli ich wykorzystać. Mieli także trochę pecha, gdyż sędzia nie odgwizdał ręki Juliana Bellettego, obrońcy Barcelony, w polu karnym.

Po zmianie stron wystarczyło gościom jedynie 10 minut, by zapewnić sobie wygraną. Festiwal bramkowy zaczął Samuel Eto'o. Kameruńczyk dostał dokładne podanie od Ronaldinho, objechał Estebana Suareza, bramkarza Sevilii, i posłał piłkę do siatki. Był to już 16. gol Eto'o w tym sezonie w Primera Division. Potem samobójczą bramkę strzelił Julio Baptista, a następnie swojego gola dołożył Ronaldinho. Załamanych gospodarzy dobił Ludovic Giuly.

Reklama

W sobotę w zespole Barcelony zadebiutował Demetrio Albertini. 33-letni Włoch, który przeszedł do Hiszpanii z Atalanty Bergamo, zaprezentował się w drugiej połowie.

W drugim sobotnim meczu Atletico Madryt pokonało Albacete 3:1. Zaczęło się pomyślnie dla gości, którzy objęli prowadzenie w 11. minucie po strzale Franciska Rodrigueza, ale potem do siatki trafiali już tylko gospodarze.

Zobacz wyniki 21. kolejki Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL